
„Śpiący Joe” z początkami demencji - tak chcieli widzieć Bidena Trump i jego zwolennicy. Nic z tego! W jednej i drugiej debacie telewizyjnej nie było gaf, mylenia się i gubienia wątków. Okazuje się, że Biden choć niebawem przekroczy 78. rok życia, może być przywódcą na ciężkie czasy. Wczorajsza debata była znacznie bardziej merytoryczna i mniej chaotyczna w porównaniu z poprzednią. Po raz wtóry pokazała, że Biden da radę i co ważniejsze ma prosty plan działania. Trump miał trudniej – musiał poprawić swoje notowania – bezskutecznie.
REKLAMA
Jeszcze na początku lutego pozycja Trumpa wydawała się niezachwiana. Historycznie najniższe bezrobocie od 1969 r., wzrost gospodarczy i optymistyczne prognozy – prezydent biznesmen był gwarantem prosperity. Wobec triumfującego Trumpa demokraci byli w rozsypce. Wydawało się, że nie doszli do siebie po szoku z przegranych wyborów w 2016 r.
Pandemia COVID-19 do tej pory nie odpuszcza, a nawet uderza ze dwoją siłą. Mimo, że jeszcze pod koniec lutego prezydent wielokrotnie ją bagatelizował, sugerując że ta „plaga” zniknie w ciągu dwóch, najwyżej trzech tygodni. Zabrała już życie 223 tysiącom Amerykanek i Amerykanów i zakaziła 8,5 miliona ludzi. Realizują się pesymistyczne scenariusze, także gospodarcze.
Badania i ostatni raport badaczy Columbia University mówi, że można było ocalić życie 130 tysięcy ludzi, gdyby zostały o dwa tygodnie wcześniej wprowadzone restrykcje, dystans społeczny i maseczki. Prezydent przez długi czas nie nosił maseczki ignorując wszelkie obostrzenia i nie odpuścił ulubionych wieców politycznych. Jak się okazuje sam nie mógł się ochronić i przeszedł zakażenie COVID-19. To doświadczenie niewiele zmieniło jego podejście. Radził niefrasobliwie żeby nie dać się „chińskiemu wirusowi”. Nie okazał współczucia ofiarom pandemii i ich rodzinom.
Prezydent zamiast jednoczyć – dzielił i dzieli nadal, zaciekle atakuje adwersarzy politycznych, podważając kompetencje naukowców i ekspertów także blisko współpracujących z nim i jego administracją. Kryzysem zdrowotnym zarządza chaotycznie, nie radzi sobie, wydaje sprzeczne komunikaty. Nawet dla zwolenników stał się symbolem niekompetencji i ignorancji. Zamiast wyciszać konflikty energicznie je prowokuje. Obraża różne grupy i ruchy społeczne jak Black Lives Matter – nieprzypadkowo w czasie pierwszej debaty nie potępił białych suprematystów i wszelkiej maści ksenofobów i rasistów.
Trump ma świadomość, że może przegrać. Co po chwilę kreśli apokaliptyczne wizje upadku giełdy i gospodarki po zwycięstwie Bidena i Harris, miasta bez policji, pogrążonych w chaosie i bezprawiu. Zdaje się, że wciąż liczy na cud – wprowadzenie szczepionki na COVID-19, ale zostało już 12 dni do wyborów. Próbuje jeszcze dzielić na stany czerwone (republikańskie) i niebieskie (demokratyczne), bez przerwy oskarżając tych ostatnich za katastrofę epidemiologiczną. Może jeszcze liczyć na mobilizację swojego żelaznego elektoratu i demobilizację zwolenników Bidena. Nie zanosi się raczej na powtórkę z 2016 r. – wtedy nie oddało głosu aż 33,5% zarejestrowanych wyborców. Już teraz zagłosowało aż 45 mln obywateli amerykańskich. Wygląda na to, że może być rekord frekwencyjny, a to kolejna niedobra wiadomość dla Trumpa.
Urzędujący prezydent w ostatniej debacie telewizyjnej nie zaszkodził sobie, ale też nie pomógł. Jego nieprzemyślane oskarżenia o przyjmowaniu przez Bidena wynagrodzenia od obcych rządów – zostało natychmiast skontrowane zapytaniem – dlaczego Trump do tej pory nie ujawnił swoich zeznań podatkowych, jak Biden czyni to od ponad 20 lat. Demokrata precyzyjnie punktował Trumpa – ponad 500 dzieci „nielegalnych” imigrantów po przymusowej separacji nadal nie połączyło się ze swoimi rodzicami.
Prezydent staje się coraz bardziej „radioaktywny” – równocześnie z wyborami prezydenckimi odbywają się wybory uzupełniające do Senatu – trwa batalia o 35 miejsc w wyborach cząstkowych. Kandydaci republikańscy nie chcą by wspierał ich prezydent i nawet dystansują się od niego. Na razie republikanie mają większość w Senacie – jeśli ją utracą – będzie to miało poważne konsekwencje, a powodu klęski i winnego nie trzeba będzie szczególnie szukać. Od razu zostanie wskazany, będzie to jeszcze łatwiejsze, gdy utraci miejsce w Białym Domu.
Amerykański system wyborczy jest niezwykle skomplikowany – każdy z poszczególnych stanów osobno reguluje procedury wyborcze, karty do głosowania oraz wszelkie aspekty techniczne związane z wyborami. Nie ma ujednoliconego ogólnokrajowego systemu wyborczego. Liczenie głosów może potrwać – i last but not least - zwycięskiego kandydata wskażą, w oddzielnym zgromadzeniu, wybierani elektorzy. Wybory bardziej opierają się na obyczaju i tradycji. Pojawiają się głosy i komentarze eksperckie -że prezydent Trump może nie uznać wyników głosowania – używając argumentu, że przecież wybory zostały sfałszowane i nie opuści Białego Domu 20 stycznia 2021 r.
Choć sondażownie zawiodły w 2016 r. to teraz sytuacja jest nieco inna. Biden utrzymuje od miesięcy przewagę i jeszcze mu przybywa punktów procentowych. Jest ona znacznie większa od tej – jaką miała Hilary Clinton nad Trumpem cztery lata temu. Wybór Kamali Harris na wiceprezydenta także dodał energii kampanii Bidena. Co najważniejsze, Biden prowadzi także w tych stanach, w których Trump wygrał w 2016 r. Żeby zdobyć prezydenturę – trzeba uzyskać minimum 270 głosów elektorskich. Trump może być pewny około 120 – cała reszta zależy od demobilizacji elektoratu przeciwnika – czyli loteria.
Uwzględniając historyczne przykłady – w czasie kryzysów Amerykanie zdecydowanie wybierają na urząd prezydenta Demokratę – tak było w przypadku Franklina Delano Roosevelta w 1932 r. i Baracka Obamy w 2008 r. Czy będzie tak rówież tym razem? Jednego możemy być pewni - we wczorajszej debacie – najlepiej wypadła Kristen Welker, prowadząca charyzmatyczna dziennikarka stacji NBC. Nie była zmuszona za często wyłączać mikrofonu i nawet Donald Trump nie przerywał jej gdy zadawała pytanie.
Bibliografia
How New York’s missteps let Covid-19 overwhelm the US https://www.ft.com/content/a52198f6-0d20-4607-b12a-05110bc48723
“130,000 – 210,000 AVOIDABLE COVID-19 DEATHS – AND COUNTING – IN THE U.S.”By Irwin Redlener, MD; Jeffrey D. Sachs, PhD; Sean Hansen, MPA; Nathaniel Hupert, MD, MPHOctober 21, 2020
https://ncdp.columbia.edu/custom-content/uploads/2020/10/Avoidable-COVID-19-Deaths-US-NCDP.pdf
R. Fiedler, https://natemat.pl/blogi/radoslawfiedler/292173,wybory-prezydenckie-w-usa-2020-dlaczego-tak-trudno-bedzie-pokonac-trumpa
