"Bo zupa była prawdziwa..." - takim hasłem przywitała mnie reklama gotowych zup firmy Profi, gdy o poranku, w drodze na uczelnię, usiadłem na ławce na przystanku autobusowym. No wreszcie - pomyślałem - ktoś wymyślił sposób by uchronić kobiety przed przemocą domową. Wystarczy małosolna, gotowa zupa jarzynowa.

REKLAMA
Uśmiechnięta nimfetka pokazuje, że wszystko jest OK, a męska dłoń wręcza jej dziękczynną różę. Udało się, nie przesoliłam zupy, nie uderzy mnie, może nawet pocałuje. Dziękuje Ci Profi, że ułatwiłeś mi życie! Stałem oniemiały chyba z dwadzieścia minut. Nie chciałem uwierzyć, że ktoś mógł zgodzić się taką reklamę i bez żenady pokazywać ją w centrum Warszawy. To, że firma Profi nawiązuje do sławnej kampanii społecznej Niebieskiej Linii z 1997 roku, jest chyba oczywiste. To natomiast czy osoby odpowiedzialne za tę reklamę posiadają jakiekolwiek poczucie godności i przyzwoitości, już trochę mniej. Nie zrozumcie mnie źle, jestem zwolennikiem kontrowersyjnych reklam (zalajkowałem nawet taki fanpage na Facebooku, a to w dzisiejszych czasach wiele mówi), ale czymś innym jest kontrowersja, a czymś innym głupota gdyż wierzę, że firma Profi nie przemyślała tej kampanii do końca (lub w ogóle). Nie do zaakceptowania jest sytuacja, w której hasło reklamy społecznej sprzed ponad dziesięciu lat, naświetlające poważny problem społeczny, wykorzystywane jest w celach marketingowych do sprzedaży zupy jarzynowej. Fakt, hasło 'Bo zupa była za słona' w pewnym sensie weszło już do słownika języka polskiego, co oczywiście rozwodniło przekaz tej kampanii czyniąc z niego źrodło niesmacznych dowcipów, głupkowatych zgryw i ogólnie bezmyślny nośnik towarzyskiego nabijania się z tłumaczenia wszelkiego rodzaju przemocy. Sytuacja smutna ale kulturowo zrozumiała, nie można bowiem narzucać społeczeństwu norm posługiwania się pewnymi komunikatami kulturowymi. Jest to jednak sytuacja naturalna, związana z dynamiką kultury. Co innego gdy sposób wykorzystania danego zjawiska jest stucznie wygenerowany w celach marketingowych, jak to robi firma Profi. Nie powinno tak być.
Dodatkowej soli w ranę, dosypuje sama warstwa wizualna reklamy Profi. Na plakatach Niebieskiej Linii widać było kobietę i chłopca. Oboje pobici i pytająco patrzący nam w oczy. Kobieta, zmęczona, ewidentnie doświadczona przez przysłowiowe 'życie', przez co wygląda na czterdzieści lat. Chłopiec mający nie więcej niż jedenaście lat, równie zmęczony, opiera się o swoją matkę. Na reklamie zup Profi, gotująca (już nie bita) kobieta ma twarz dziewczynki, błękitne oczy, blond włosy, ponętne usta - stereotypowa słowianka. Pokazuje kciukiem, że wszystko się udało. Sukces naszej nieletniej gospodyni, podkreśla wyciągnięta męska ręka, w której znajduje się czerwona roża, symbolizująca miłość, wdzięczność i nagrodę za dobre sprawowanie. Na marginesie wspomnę tylko, że kulturowe konfiguracje sprowadzają czerwoną róże do symbolu penisa. Natomiast gest wręczenia jej kobiecie oznacza w skrócie: sprawdziłaś się jako moja samica, w nagrodę dam ci, to co najcenniejsze - mojego fiuta (ale uważaj ma kolce). Zastanawia mnie dlaczego Profi wykorzystał w tej reklamie, tak młodą dziewczynę? W sumie jeżeli targetem (choć trudno mówić w odniesieniu do tej reklamy o jakimkolwiek świadomym targecie) miałyby być gospodynie domowe, to powinien pokazać trochę bardziej 'mniej atrakcyjną' kobietę, przede wszystkim starszą. Chyba, że przekaz jest znacznie bardziej upiorny: Hej dziewczyny zacznijcie już teraz gotować gotowe zupy Profi dla swoich mężczyzn, dzięki temu za parę lat gdy już się hajtniecie, wasz facet nie będzie was bił! W tym sensie reklama Profi jest równie prewencyjna (sic!) co Niebieska Linia, a firma dodatkowo na tym zarobi. Kolejna niezamierzona (chciałbym w to wierzyć, bo inaczej musiałbym uzanć, że producent jest nie tylko głupi, ale też bezwzględny) konsekwencja tej reklamy, sprowadza się do przekazu, który właściwie mówi: Nie gotuj sama zupy, nie nadajesz się do tego, przesolisz i dostaniesz wpierdol. Kup gotową, naszą... prawdziwą. Reklama Profi jest obraźliwa na tylu poziomach, że nie sposób wszystkich tu wymienić. Mam jedynie nadzieje, że pani Katarzyna Skrzynecka, której dobry wizerunek kobiet jako silnych, inteligentnych i niezależnych leży głęboko na sercu, już nigdy z nimi nie podpisze kontraktu.
Ogłaszam bojkot produktów firmy Profi! Jak zupki, to tylko Babci Zosi (firma SyS). A pasztety? Pasztety do cholery róbmy sami!