Właśnie rozmawiałem z dziennikarzem Gazety Bydgoskiej, o zespole Roan, który podobno przebojem wdarł się na chińską scenę rockową i święci triumfy za Wielkim Murem. Nie wszystkim się to podoba. Zdaniem niektórych Roan, nie powinien grać, ale zaprzestać grania i protestować w ten sposób przeciwko łamaniu praw człowieka w Chinach. Uważam dokładnie na odwrót. Roan powinien grać.

REKLAMA
logo
Roan w Chinach Polskie Radio
Nie wiem jak to jest z tymi sukcesami Roan, bo już kiedyś był owiany legendą sukces Bayer Full, który nie miał nic wspólnego z rzeczywistością. Według legendy Bayer Full miał sprzedać 300 razy więcej płyt niż tajwański hip-hopowiec Jay Chou, lider rynku fonograficznego w Państwie Środka
Mimo iż jestem sceptyczny co do takich rewelacji ( jednocześnie będąc pełen uznania, dla menadżerów naszych rodzimych zespołów, którzy perfekcyjnie wykorzystują niewiedzę Polaków o Chinach, do promocji swoich zespołów w Polsce) to uważam że w Chinach trzeba grać i to grać jak najwięcej !
A dlaczego tak uważam?
Po pierwsze,dlatego że zmiana sytuacji w Chinach, zależy od samych Chińczyków. A mieszkałem wiele lat w tym kraju i główny problem wcale nie polega na brutalności reżimu, ale na tym, że Chińczykom po prostu jest dobrze tak jak jest ( nie miejsce i czas tutaj na głębsze rozważania). A jak im przestanie byc dobrze, to jestem pewien że sami sobie to zmienią i nie potrzebują tu niczyjej "opieki" i "troski". A zwłaszcza ze strony zadłużającej sie w Chinach po uszy Europy ( i Stanów).
I choćby z tych powodów bezradny w sprawie praw człowieka bezradny jest także sam US president Barack Obama. Jeśli i on swoimi napomnieniami nie jest w stanie wiele zmienić, to zmieni to zespół Roan?
Raczej nie. Cokolwiek postanowi Polska będzie mało odczuwalne. A cokolwiek postanowi zespół Roan, będzie odczuwalne jeszcze mniej. Nikt nie zauważy ich zniknięcia z chińskiej sceny muzycznej, a nieobecni nie mają racji.
Po drugie, Chiny otworzyły się na świat w 1978 roku. Od lat 90-tych Zachód handluje z Chinami na potęgę. Polska, dopiero teraz osiągnęła wystarczający poziom rozwoju by być w stanie coś zaoferować na chińskim rynku. Mamy coraz lepszą gospodarkę, coraz bardziej międzynarodowe firmy. Polacy mają coraz mniej kompleksów i coraz więcej kompetencji by działać globalnie. I teraz kiedy osiągnęliśmy już ten wystarczający poziom, mamy powiedzieć: Nie, zostawmy to Zachodowi. Przecież w Chinach łamią prawa człowieka?
Po trzecie, jeśli już ktoś chce zmieniać Chiny ( nie polecam, Chiny to Chiny, ale próbować można) to właśnie trzeba grać. Trzeba nawiązywać przyjaźnie, zapraszać chińskich muzyków do Polski, oswajać chińską publiczność z zachodnimi, w tym polskimi zespołami. I tak trzeba budować mosty między narodami i cywilizacjami, a nie ( to brzydka polska cecha) poprzez nachalną polityczną propagandę i wyzwalanie na siłę.
Któryś to już raz odbieram telefon od dziennikarza, że ktoś gdzieś tam się w Chinach z kimś spotkał, albo coś powiedział zbyt pochlebnego i że to jest najwyraźniej jakiś skandal. Tak jakby współczesne Chiny nadal były krajem Mao, lub Koreą Północną.
A w dodatku co ma się w Chinach- kraju 40 razy liczniejszym od Polski stać- to i tak się stanie. Wypowiedź czy trasa koncertowe polskiego zespołu nie zdecydują o przyszłości chińskiej cywilizacji. :) Wiem że nam czasem trudno w to uwierzyć, ale nie naprawdę nie zdecyduję w najmniejszym nawet stopniu. A jeśli już, to moim zdaniem będzie miała wpływ pozytywny.
Dlatego trzeba grać. I ja trzymam kciuki za Roan w Chinach!
Tutaj Roan w Chinach: