Chińskie słowo kryzys to kombinacja znaków: "Niebezbieczeństwo" i "Szansa".
Chińskie słowo kryzys to kombinacja znaków: "Niebezbieczeństwo" i "Szansa". saxangle.com

Dziś, przez światowe i polskie media przetoczyła się informacja o pesymistycznym dla Chin raporcie Banku Światowego. Pisze on o tym co już powszechnie znane. Chiny przestały być fabryką świata i wytwórcą taniego towaru. Zdaniem autorów, stanie się to przyczyną wielkiego kryzysu.

REKLAMA
Autorzy raportu zakładają iż chińska gospodarka spowolni i za Wielkim Murem dojdzie do kryzysu. Formułują także szereg postulatów pod adresem Chin, takich jak ograniczenie roli państwowych przedsiębiorstw, przełamanie monopoli, obniżenia bariery wejścia na rynek dla prywatnych firm. Krytykowano też Chiny za to, że nie pozwalały wchodzić na swój rynek zagranicznym inwestorom, strzegąc branż które Pekin uznaję za strategiczne: motoryzacja, rynek energetyczny, telekomunikacja, bankowość i branża finansowa.
Raport Banku Światowego uznałbym za listę pobożnych życzeń państw Zachodu. Chiny bowiem idą swoją drogą i same decydują o swoim tempie rozwoju, tak jak na przykład decydują o tempie wzmacniania własnej waluty.
Oczywiście Zachód jest coraz bardziej zdenerwowany polityką Pekinu i chińskim nacjonalizmem ekonomicznym, który sprawia iż korzystają one z globalizacji, nie otwierając własnego rynku i wspierając własne przedsiębiorstwa, zarówno na rynku lokalnym jak i w globalnej ekspansji ( ostatni przykład to wykupienie przez chiński Haier, japońskiej firmy Sanyo).
Zdaniem USA i innych krajów zachodnich podobne praktyki szkodzą konkurencji na rynku międzynarodowym, ale Pekin macha na to ręką i robi swoje, argumentując iż polityka ta jest na rękę ich firmom, które obecnie nie poradziłyby sobie w konkurencji z firmami zachodnimi i muszą najpierw urosnąć w siłę, by stanąć do konkurencji. Dlatego do tej pory żadne formy nacisku wywierane na Chinach do przeprowadzenia reform gospodarczych, czy tym bardziej politycznych nie skutkowały.
Jestem pewien że tak będzie i tym razem. Chińczycy zrobią swoje.
W dodatku, odkąd interesuję sie Chinami, czytałem już dziesiątki takich raportów i.... nic się nie stało. Za to w kryzys popadła Europa i jedną z opcji ratunkowych stały się właśnie Chiny, które dawno miały upaść.
Jestem też przekonany że w Chinach, raport ten zostanie odebrany jako przejaw zachodniego mentorstwa i prób wywierania nacisku ( w kręgach nacjonalistycznych), lub po prostu zignorowany ( przez modernizatorów).
Raport na pewno słusznie identyfikuje problemy, przed którymi staną teraz Chiny, chociaż to o czym piszą jego autorzy jest już jasne ( i tym samym nie wnosi wiele nowego): czas taniej produkcji i Chin jako fabryki świata, już się skończył, co sam widziałem jesienią w Kantonie ( zarobki zbliżone do polskich!). Chiny przechodzą na kolejny etap modernizacji. Z kraju proeksportowego, stają się krajem importującym. Z kraju będącego odbiorcą kapitału, jego eksporterem ( patrz otwarcie chinskich banków w Polsce i zapowiedź wielkich inwestycji nad Wisłą).
Pewien etap modernizacji dobiegł końca, zaczyna się kolejny. Ale odpowiedzi na pytanie jak to się zakończy, a tym bardziej co się wydarzy do 2030 roku, udzielić mógłby tylko sam Nostrodamus, największy specjalista od przyszłości nie tylko Chin, ale całego swiata ( jaka szkoda, że nie ma go wśród nas).
PS; Niezrażony tym faktem, spróbuje tej odpowiedzi udzielić dziś w Polsacie News między 21.30, a 22.00 i jutro w porannej audycji Radia Wnet między 7.10, a 7.30. Fajerwerków nie obiecuję, ale jeśli macie chwilę, serdecznie zapraszam.