Czyli o tym, że idą zmiany
REKLAMA
Retail apocalypse która nad Wisłę jeszcze nie dotarła za oceanem…. rozwija się niestety całkiem nieźle Świadczy o tym najlepiej ostatni raport Coresigh Research. Wedle zawartych w nim danych w 2019 roku zamknęło się już 5.994 sklepy podczas gdy w całym 2018 ….. 5.864! Skąd ten skok?
Żeby daleko nie szukać: GAP zamknął już 1/3 a szykuje się do likwidacji całej sieci, Dressbarn zamknął 330 a zamierza w 2019 roku zamknąć wszystkie, Abercrombie&Fitch skasował 40, American Apparel przeprowadziła w zasadzie likwidacji całej tradycyjnej sieci. Największym szokiem dla rynku była jednak decyzja zarządu Payless. Amerykańskie CCC po raz drugi w ciągu dwu lat musiało odwołać się do Chapter 11 ( rozdział amerykańskiego prawa umożliwiający ochronę przed wierzycielami ) i w efekcie postanowiło o całkowitej likwidacji liczącej 2,5 tys punktów offlineowej dystrybucji. Czy nic się nie otwiera? Ależ otwiera się choćby Levi’s który planuje uruchomić 100 sklepów w 2019 roku. Tyle, ze otwarć w 2019 ( 2.641 ) ma być mniej niż tych do których faktycznie doszło w 2018 ( 3.239 )! Czy to zła informacja dla akcjonariuszy spółek retailowych? Niekoniecznie, bo nawet wczorajsi bankruci po restrukturyzacji są w stanie zaskoczyć dobrym cash flow. Kurczeniem sieci retailowej powinni się martwić ( i martwią ) landlordzi którzy jeszcze do niedawna dokonale surfowali na dokładnie odwrotnym trendzie. Aż do roku 2008, zasoby atrakcyjnie wynajętej powierzchni retailowej systematycznie rosły i osiągnęły imponujący poziom 55 m2 na głowię mieszkańca USA. Ów błyskotliwy pochód zmącił na chwilę kryzys finansowy ale już chwilę później dzięki QE i polityce taniego pieniądza sieci handlowe eksplodowały po raz kolejny. Eksplodowały ale ich developerom do sukcesu byli potrzebni najemcy. Tym oferowano często bardzo atrakcyjne zachęty ( np. darmowe wyposażenie sklepu /fit-out/ lub wakacje czynszowe a czasem jedno i drugie razem ) wszystko po to aby zbudować odpowiednio atrakcyjny rent roll ( budżet miesięcznych przychodów z wynajmu ) który stanowił podstawę do wyceny i dalszej odsprzedaży skomercjalizowanego centrum. Jak łatwo sobie wyobrazić owe zabiegi służyły temu aby uzyskać jak najwyższy nominalny czynsz z m2 a tym samym wycenić i sprzedać projekt jak najlepiej. Bez sensu? Przekonajmy się na przykładzie: oto developer oferuje najemcy wykończenie 500 metrowego sklepu pod klucz co obie strony wyceniają na 1 mln PLN. Ale umowę zawiera się na co najmniej 5 lat wiec koszt adaptacji lokalu wyniesie zaledwie 200k rocznie 16,6k miesięcznie czyli zaledwie 33,3 PLN na meterku. Ot niewinne 7,75 EUR. Owa developerska przysługa przy yeldzie 7% jest warta ….. 2,8 mln nie mówiąc już o tym, że na przygotowanie sklepu zapewne nie wydano wspomnianego na początku miliona
Żeby daleko nie szukać: GAP zamknął już 1/3 a szykuje się do likwidacji całej sieci, Dressbarn zamknął 330 a zamierza w 2019 roku zamknąć wszystkie, Abercrombie&Fitch skasował 40, American Apparel przeprowadziła w zasadzie likwidacji całej tradycyjnej sieci. Największym szokiem dla rynku była jednak decyzja zarządu Payless. Amerykańskie CCC po raz drugi w ciągu dwu lat musiało odwołać się do Chapter 11 ( rozdział amerykańskiego prawa umożliwiający ochronę przed wierzycielami ) i w efekcie postanowiło o całkowitej likwidacji liczącej 2,5 tys punktów offlineowej dystrybucji. Czy nic się nie otwiera? Ależ otwiera się choćby Levi’s który planuje uruchomić 100 sklepów w 2019 roku. Tyle, ze otwarć w 2019 ( 2.641 ) ma być mniej niż tych do których faktycznie doszło w 2018 ( 3.239 )! Czy to zła informacja dla akcjonariuszy spółek retailowych? Niekoniecznie, bo nawet wczorajsi bankruci po restrukturyzacji są w stanie zaskoczyć dobrym cash flow. Kurczeniem sieci retailowej powinni się martwić ( i martwią ) landlordzi którzy jeszcze do niedawna dokonale surfowali na dokładnie odwrotnym trendzie. Aż do roku 2008, zasoby atrakcyjnie wynajętej powierzchni retailowej systematycznie rosły i osiągnęły imponujący poziom 55 m2 na głowię mieszkańca USA. Ów błyskotliwy pochód zmącił na chwilę kryzys finansowy ale już chwilę później dzięki QE i polityce taniego pieniądza sieci handlowe eksplodowały po raz kolejny. Eksplodowały ale ich developerom do sukcesu byli potrzebni najemcy. Tym oferowano często bardzo atrakcyjne zachęty ( np. darmowe wyposażenie sklepu /fit-out/ lub wakacje czynszowe a czasem jedno i drugie razem ) wszystko po to aby zbudować odpowiednio atrakcyjny rent roll ( budżet miesięcznych przychodów z wynajmu ) który stanowił podstawę do wyceny i dalszej odsprzedaży skomercjalizowanego centrum. Jak łatwo sobie wyobrazić owe zabiegi służyły temu aby uzyskać jak najwyższy nominalny czynsz z m2 a tym samym wycenić i sprzedać projekt jak najlepiej. Bez sensu? Przekonajmy się na przykładzie: oto developer oferuje najemcy wykończenie 500 metrowego sklepu pod klucz co obie strony wyceniają na 1 mln PLN. Ale umowę zawiera się na co najmniej 5 lat wiec koszt adaptacji lokalu wyniesie zaledwie 200k rocznie 16,6k miesięcznie czyli zaledwie 33,3 PLN na meterku. Ot niewinne 7,75 EUR. Owa developerska przysługa przy yeldzie 7% jest warta ….. 2,8 mln nie mówiąc już o tym, że na przygotowanie sklepu zapewne nie wydano wspomnianego na początku miliona
