Wulgaryzmy to wyrażenia i zwroty uważane powszechnie za nieprzyzwoite. Wulgaryzmy oraz przekleństwa służą wyrażaniu silnych emocji i łamią tabu językowe. W otoczeniu publicznym uważa się, że używanie wulgaryzmów jest niestosowne a nawet zakazane. Są one często mylone z inwektywami. Inwektywy używa się, by kogoś obrazić a wulgaryzmy i przekleństwa służą do ekspresji emocji.
REKLAMA
Cała prawda o przekleństwach
No to kawa na ławę. Postanowiłem odrobinę porozprawiać o ciemnej i mrocznej stronie języka, tego który bardziej przypomina slang i niecenzuralny żargon niż purystyczne słownictwo. Tekst niniejszy nie posłuży do moralizowania i pouczania o wyższości manier i dialektów Pani Ęckiej i Pana Ąckiego nad prymitywną gwarą warchoła, gbura czy hucpiarza.
Na ogół przyjęło się, że przekleństwa są w repertuarze prymitywnych arogantów, impertynentów i chamów. Tym samym zwykło się sądzić, że kulturalny i światły erudyta zawsze eksponuje kunszt, wirtuozerię dialektyczną i maestrię językową. Przekleństwa mimo, że są publicznie cenzurowane, mają się dobrze i żyją swoim życiem.
Być może posłużę się namiastką inwektywy, gdyż twierdzę, że zarówno wykształciuch, jak i prymitywny grubianin wielokrotnie w swoim życiu będą używali wulgaryzmów. Z tą różnicą, że wykształciuch częściej będzie stosował się do zasad i norm społecznych i wielu wulgaryzmów nie zwerbalizuje, tylko zamanifestuje w swoich myślach. No cóż… któż nie zaklnie siarczyście od czasu do czasu ?!
O k….. jak boli ! . Na co mi ta szopka
Dr Richard Stephens jest naukowcem wykładającym psychologię na Uniwersytecie w Keele. Pewnego dnia postanowił zbudować szopkę ogrodową. Podczas pracy przez przypadek uderzył się młotkiem w kciuk i zaczął głośną klnąć. Wydzierał się w niebogłosy i łatwo się domyślić, że uszy mocno więdły. Incydent stał się dla niego inspiracją do przeprowadzenia badań nad funkcją jaką pełnią wulgaryzmy w życiu człowieka.
Dr Stephens zaprosił do testów 64 ochotników, którzy mieli za zadanie jak najdłużej trzymać dłoń w naczyniu z lodowatą wodą, wypowiadając jednocześnie ulubione wulgaryzmy. Druga grupa ochotników miała za zadanie wypowiadać zwykłe i neutralne słowa, które nie stanowią wulgaryzmów.
Wynik badań wykazały, że grupa ochotników, która mogła przeklinać znosiła ból o 50 proc. dłużej niż ochotnicy, którzy wyrażali taktowne i grzeczne słowa. Wniosek jest taki, że wyrzucanie z siebie przekleństw, gdy się zranimy wydaje się być taktyką, która pozwala złagodzić ból.
Dr Stephens jest zdania, że wulgaryzmy przyspieszają akcję serca i pozwalają uruchomić naturalną reakcję organizmu na stres i ból, określaną jako "uciekaj lub walcz".
Wulgaryzm jako forma katharsis
Przekleństwa i bluzgi pełnią rolę pewnego rodzaju katharsis. Wyrażanie za pomocą obelg krytycznych i pejoratywnych emocji pełni rolę reduktora napięcia a także mechanizmu alternatywnego wobec agresji fizycznej. Inwazja werbalna jest substytutem napaści fizycznej oraz ucieczką od dezaprobaty a nawet frustracji.
Gdy wulgaryzmy i obelgi nie są formą złorzeczenia czy groźby, a jedynie instrumentem służącym rozładowaniu napięcia to przynoszą ulgę, którą mogą przynieść więcej korzyści, które mogą być ważniejsze od kwestii estetycznych. Impulsem do pojawiania się wulgaryzmów jest trudna i negatywna emocja, którą najprościej wyrzucić z siebie poprzez zwięzłą, konkretną i wyrażoną wprost reakcją językową.
Zaklnij by być zdrowym i szczęśliwym… ale nie w nadmiarze
Przekleństwa tracą magiczną moc wtedy gdy są używane w nadmiarze. Dr Konrad Maj na łamach Newsweeka stwierdził, że nadużywanie wulgaryzmów gubi leczniczą moc oraz traci silny emocjonalny wydźwięk i przestaje robić na nas wrażenie. Zatem możemy domniemać, że przeklinanie powinno bardziej służyć erudytom i kulturalnym Ąckim i Ęckim, niż plebejskim i prymitywnym werbalnym arogantom. No cóż lekarstwo trzeba dozować, gdyż co za dużo to niezdrowo.
Zatem apeluję do oświeconych, kurtuazyjnych i parlamentarnych erudytów. Od czasu do czasu warto siarczyście zakląć. Dla duszy, dla zdrowia, dla nastroju, błogostanu i mentalnej kondycji. Na zakończenie zapraszam do obejrzenia poniższego wideoklipu by złapać odpowiedni dystans życiowy wobec czasami użytecznych werbalnych wulgaryzmów i afrontów.
