pixabay.com

Badania naukowe dowodzą, że co czwarty mężczyzna prędzej czy później zacznie tracić upierzenie na swojej głowie. Głównym winowajcą i złoczyńcą demolującym kosmatą męską czuprynę jest nadmiar testosteronu a dokładnie jego pochodna o nazwie dihydrotestosteron zwana w skrócie DHT. Testosteron to męski steroidowy hormon płciowy powszechnie nazywany esencją bądź ekstraktem męskości. Substancja DHT upośledza działanie mieszków włosowych i powoduje ich zamieranie, co w konsekwencji doprowadza do tego, że facet o grzywie oraz bujnej czuprynie może jedynie pomarzyć.

REKLAMA

Łysienie jako forma doboru naturalnego
Według prof. Bogusława Pawłowskiego antropologa z Uniwersytetu Wrocławskiego łysienie to forma ewolucyjnego doboru naturalnego. Jak zauważył badacz, łysienie zaczęło się pojawiać się u mężczyzn jako mechanizm usprawniający funkcję chłodzenia organizmu. W zamierzchłych czasach mężczyźni podczas intensywnego polowania przegrzewali organizm, a dzięki łysinie zwiększyła się im powierzchnia odprowadzająca ciepło z ich głów.
Kompleks łysego. Pożyczki, zaczeski i tupeciki
Duża część mężczyzn, gdy traci swoje szlachetne kłaki, loki i kędziory popada w rozpacz, żal a niekiedy w kompleksy. Nie każdy facet ma wówczas jaja, żeby taki stan rzeczy zaakceptować. Wielu nie jest w stanie się pogodzić z utratą swojej grzywy, swojego męskiego pióropusza.
Gdy mężczyzna nie jest w stanie wziąć prawdy o swojej czuprynie i szczecinie na przysłowiową klatę, to wówczas zwraca się ku magicznym sztuczkom jaką jest charakteryzacja.
Uprzedzeni i zakompleksieni kombinują, kreują i rozmnażają włosy na tak zwaną pożyczkę, bądź zaczeskę. Mistyfikacja i trik z włosami może być okrutny, żałosny szczególnie, wtedy gdy facet złapie w końcu wiatr we własne żagle z włosów.
Trik i charakteryzatorska blaga na tak zwaną zaczeskę to oszukiwanie samego siebie. To kompleks wynikający często z błędnej świadomości, która pryzmat męskiej witalności i atrakcyjności widzi tylko poprzez projekcję męskich loczków i kędziorków.
W ostateczności niektórzy faceci, niepogodzeni z rzeczywistością mają spory tupet. Polega on na tym, że używają wówczas klasycznych peruk.
Zalety bycia łysym
Bycie łysym i nieopierzonym kodżakiem posiada wiele dogodności oraz zalet. Suszenie włosów to tylko jedno pociągnięcie ręcznikiem. Pan z błyszczącą glacą oszczędza dużo czasu i nie bawi się włosami spoglądając w lustro. Wyglansowane i wypolerowane czoło nie zazna smaku żelów, lakierów, odżywek, brylantyny i cukru.
Gładkie, wyfroterowane czoło to oszczędność czasu w zamian za utraconą korzyść bycia bujnowłosym Donaldem Trumpem. Lśniące i lustrzane czoło to duża oszczędność czasu i pieniędzy na fryzjerach, stylistach i cyrulikach.
Łysy może więcej
Łysemu nie wypada się martwić. Łysych w Polsce jest ponad 5 milionów więc jest to towarzystwo liczne. Wyglansowani mają wysoki intelekt i libido, są energiczni, aktywni oraz pełni wigoru. Jak donosi "Gazeta Wyborcza" wyglansowane czoła jawią się w społecznym odbiorze jako: bardziej inteligentne, wpływowe, kompetentne, dobrze wykształcone i posiadający wysoki status społeczny.

Na historycznym panteonie i kulturowym parnasie złożonym z łysych możemy znaleźć: Sokratesa, Arystotelesa, Napoleona, Darwina, Churchilla, Szekspira i Hipokratesa. Całkiem dostojne grono.
Na zakończenie coś dla zakompleksionych tupecików i arcymistrzów od zaczesek i pożyczek. Żeby dodać Wam otuchy i odrobinę radości - proponuję obejrzeć w serwisie YouTube poniższą sceną kabaretu, który obśmiewa metroseksualnych przedstawicieli populacji osób z bujnymi grzywami, lokami i pięknymi kędziorami.

Źródło: YouTube/newabratv