O autorze
Blog zamknięty.

Grecki 8 marca

8 marca to ważny dzień dla rynków giełdowych. W 1994 właśnie tego dnia skończyła się pierwsza, spektakularna hossa na GPW, której ukoronowaniem był debiut akcji Banku Śląskiego. W 2009, po bankructwie Lehman Brothers, giełdy amerykańskie zaliczyły dołek dokładnie 9 marca, ale to tylko dlatego, że 8 marca to była niedziela. W tym roku 8 marca też będzie ważny.


To już jutro. Dokładnie do 21:00 prywatni wierzyciele Grecji mogą zgłaszać się do dobrowolnego programu zamiany starych greckich obligacji na nowe. Od tego ilu z nich się zgłosi, a ilu wzgardzi ofertą zależy to, czy Grecja zrestrukturyzuje swój dług w sposób planowy i zorganizowany, czy będziemy mieć bałagan z konsekwencjami trudnymi do przewidzenia.


Aby wszystko było tak jak sobie zaplanowali politycy greccy wraz z władzami UE i ECB, do wymiany musi stanąć co najmniej 90% posiadaczy greckich obligacji. Wtedy te pozostałe 10% nie będzie stanowić problemu i będzie można je spłacić (choć Grecy zarzekają się, że nie, wywierając nacisk na wierzycieli - gdyby pełne 100% się zapisało, dla Greków byłoby idealnie).W tym wariancie rynek może uznać, że są powody do świętowania i wrócimy do wzrostów (choć możliwe, że tylko krótkotrwałych)


Jeśli uda się wymienić od 75% do 90% obligacji, to Grecy zmuszą tych, którzy zostaną z boku do wymiany i również osiągną cel. Zmusić można ich poprzez tzw collective action clause, czyli CAC, czyli przepis prawny, który umożliwia większości posiadaczy obligacji uchwalić jakieś decyzje (na przykład o wymianie obligacji na nowe) większością głosów, dokładnie tak samo jak na walnym zgromadzeniu w spółce akcyjnej. W ten sposób mniejszość zostanie przegłosowana i wszystkie greckie obligacje zostaną wymienione na nowe. Minus tego rozwiązania jest jednak taki, że stanie się oczywiste, że nie jest to już wymiana dobrowolna. Skoro tak, to dla tych zmuszonych do wymiany posiadaczy obligacji będzie to podstawa do wnioskowania o odszkodowanie z tytułu bankructwa Grecji. Uruchomione więc zostaną ubezpieczenia (CDS czyli credit default swaps). Problem polega na tym, że CDSami handluje się jako osobnymi instrumentami na rynkach pozagiełdowych, a więc słabo regulowanych i mało przejrzystych. Nikt więc nie wie na pewno jakie będą konsekwencje uruchomienia CDSów, bo nie wiadomo ile ich jest i na jakie kwoty zostały wystawione. Podobno to tylko 3 mld USD, ale głowy za to, że naprawde tak jest nikt nie daje. Oficjalnie wszyscy zapewniają, że to nic takiego, ale po Lehman Brothers tez miało być wszystko spokojnie i pod kontrolą, a rynek dość łatwo wpadł w panikę. Po greckich CDSach może być podobnie. W tym wariancie rynek zapewne będzie się denerwować.


Trzecia wersja jest taka, że do wymiany greckich obligacji staje mniej niż 75% inwestorów. Wtedy Grecy uznają, że to zupełnie nie ma sensu, wycofują się z transakcji i 20 marca muszą spłacić 14,5 mld euro istniejącego długu (w przypadku wymiany obligacji starych na nowe ten dług znika i 20 marca przestaje być istotny). Wtedy albo Unia łamiąc dotychczasowe zapowiedzi mięknie i ratuje Grecje kolejnym zastrzykiem gotówki, albo mamy kompletne bankructwo na całego i kompletny chaos na rynkach.

Wszystko będzie wiadomo jutro po 21:00. Wg dzisiejszych nieoficjalnych doniesień do wymiany zgłosiło się już 76%-77% wierzycieli. Jeśli to prawda, to wariant trzeci - najgorszy, już jest nieaktualny. Natomiast do wariantu pierwszego wciąż jest bardzo daleko, a najbardziej prawdopodobny jest wariant drugi. Czyli Grecja zrestrukturyzuje zadłużenie i zyska trochę czasu, ale z drugiej strony rynek finansowy czeka wielka przygoda z CDSami. Jak się ta przygoda kończy obecnie nikt nie wie.