Polska zwleka z przystąpieniem do konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Premier Donald Tusk jeszcze w marcu zapowiadał, że konwencja zostanie zgłoszona do ratyfikacji. Ministerstwo Sprawiedliwości obawia się jednak sprzeczności z Konstytucją. Argumentuje, że pojęcie godności należy rozumieć w zgodzie z chrześcijańską tradycją, konwencja natomiast prezentuje feministyczny punkt widzenia.
REKLAMA
Nie jestem prawnikiem, ale w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej nie odnajduję konieczności patrzenia na godność kobiety z perspektywy tradycji chrześcijańskiej, a i w konwencji Rady Europy trudno dopatrzeć się feministycznego światopoglądu. Chrześcijańskiego również tam nie znajdziemy, ale nie promocja jakiegoś określonego punktu widzenia jest przecież istotą konwencji. Stwarza ona podstawy do zapobiegania, monitorowania i przeciwdziałania wszelkiej przemocy wobec kobiet i nie tylko. Do tej pory ratyfikowało ją 19 państw europejskich. Ministerstwo Sprawiedliwości blokuje ratyfikację w Polsce.
Na szczęście minister Gowin nie odrzuca konwencji w całości. Zgadza się na przykład z postulatem ścigania gwałtu z urzędu. Jego niepokój budzą natomiast zapisy mówiące o konieczności promowania zmian w społecznych i kulturowych wzorcach zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i wszelkich innych praktyk opartych na pojęciu niższości kobiet lub na stereotypowych rolach płciowych. Konwencja nakazuje także czuwanie nad tym, by kultura, zwyczaj, religia i tradycja nie były wykorzystywane jako usprawiedliwienie dla aktów przemocy i wskazuje na konieczność promowania niestereotypowych ról płci. Biorąc pod uwagę konserwatywny światopogląd ministra Gowina, można łatwiej zrozumieć jego zastrzeżenia.
Wiele z zapisów konwencji zapewne nie spodobałoby by się hierarchom katolickim. Trudno wszak dopatrzeć się w funkcjonowaniu Kościoła równego traktowania obu płci. Kobiety w hierarchii duchownych zajmują należne im miejsce. Nie mówię nawet o tym, że nie mają prawa odprawiać mszy. Wystarczy porównać ilość wypowiedzi medialnych kobiet i mężczyzn w habitach. Trudno mi przypomnieć sobie siostrę zakonną zabierającą publicznie głos w ważnych sprawach Kościoła. Z łatwością za to przychodzą do głowy sentencje wypowiadane przez księży i zakonników. Nie tylko na temat życia Kościoła i wiernych, ale również całego społeczeństwa.
W konwencji Rady Europy wyraźnie promowane jest równe traktowanie kobiet i mężczyzn. Kościół natomiast na rolę kobiet w życiu religijnym, rodzinnym i społecznym ma swój własny punkt widzenia. A na jego straży stoi minister sprawiedliwości.
Warto przypomnieć, że w Polsce sprawcami 99% gwałtów są mężczyźni. Oczywiście ich ofiary to najczęściej kobiety, rzadziej dzieci a najrzadziej inni mężczyźni. Można w imię obrony tradycji i chrześcijańskich wartości nie dostrzegać problemu przemocy wobec kobiet. Ale czy tą drogą chcemy iść? Minister sprawiedliwości już odpowiedział na to pytanie. Ciekawe, czy podobnie myślą jego wyborcy.
