Zajęci swoimi sprawami, przeoczyliśmy w Polsce zapowiedź rewolucji obyczajowej, która wkrótce dokona się wewnątrz Kościoła katolickiego. Homoseksualizm nie będzie już chorobą, ani nawet zboczeniem a masturbacja przestanie szkodzić młodym ludziom.
REKLAMA
W 2006 roku Margaret Farley napisała o tym w książce zatytułowanej „Sprawiedliwa miłość. Zarys chrześcijańskiej etyki seksualnej”. Autorka jest katolicką siostrą zakonną i jednocześnie emerytowanym profesorem na uniwersytecie w Yale. W przeszłości pełniła funkcję przewodniczącej Amerykańskiego Towarzystwa Teologii Katolickiej oraz Stowarzyszenia Etyki Chrześcijańskiej.
Kościół przez lata był krytykowany za umniejszanie roli kobiet w życiu społecznym, więc siostra-profesor Margaret Farley okazała się idealną kandydatką do uczynienia pierwszego kroku w złagodzeniu konserwatywnego podejścia środowisk katolickich do seksualności człowieka. Krok ten siostra Farley uczyniła już w 2006 roku, publikując „Sprawiedliwą miłość”. Okazało się jednak, że prawie nikt go nie docenił, książka została niezauważona i cały wysiłek mógł pójść na marne. Watykan zapewne był zaniepokojony, że przełomowe dzieło przeszło bez echa, więc postanowił nadać mu właściwy rozgłos.
Co można zrobić, by książka trafiła na listy bestsellerów? Zgodnie z regułami współczesnego marketingu, z których Kościół coraz częściej aktywnie korzysta, najlepiej zastosować którąś z technik wywierania wpływu na ludzi. Wybór padł na regułę niedostępności, szczególnie dobrze sprawdzoną w promowaniu książek. Spece od marketingu w Watykanie prawdopodobnie dlatego postanowili sięgnąć po tę metodę. Na początku czerwca tego roku, po 6 latach od wydania niezauważonej przez nikogo książki, Watykan wpisał ją na czarną listę, potępiając autorkę i tezy głoszone w książce. Cała akcja uzyskała wcześniejszą aprobatę papieża, który zatwierdził ją własnoręcznym podpisem.
Zgodnie z oczekiwaniami, książka w ciągu kilku dni weszła na listy bestsellerów i cały nakład został wyczerpany. Taktyka okazała się niezwykle skuteczna. Co ciekawe, również bardziej konserwatywni członkowie Kościoła są usatysfakcjonowani, bo Watykan oficjalnie mówi „nie” poglądom Farley, choć zrobił wszystko, by jak najwięcej osób wzięło książkę do ręki. Napisały o niej najważniejsze media: The Guardian, The New York Times, The Huffington Post i wiele innych. Świat w końcu dowiedział się o początku rewolucji obyczajowej w Kościele.
Dobrze się stało, że głos płynący z wewnątrz Kościoła potwierdził to, co w świetle współczesnej wiedzy medycznej oczywiste: homoseksualizm nie jest chorobą a od masturbacji się nie umiera. W książce Farley można znaleźć zapowiedź jeszcze dalej idących zmian, na przykład akceptacji dla rozwodów. Kościół na razie oficjalnie woli używać określenia „unieważnienie małżeństwa”, ale zapewne i to się zmieni. Bo wielu byłych lub może niebyłych małżonków ma wciąż problemy z wytłumaczeniem rodzinie i znajomym, że to, co widzieli przed ołtarzem, właściwie w ogóle nie miało miejsca. Współcześnie zresztą łatwiej jest dostać „rozwód” kościelny, niż przechodzić przez skomplikowane procedury rozwodu cywilnego.
Akcja promocji książki Margaret Farley już przeszła do historii marketingu jako majstersztyk. Publicysta The Washington Post na jej podstawie napisał nawet krótki poradnik o skutecznym promowaniu książek. W przyszłości na pewno przeczytamy jeszcze o siostrze Margaret Farley w niejednym podręczniku akademickim. Nie tylko z zakresu marketingu.
