Do takiego wniosku doszli eksperci ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). W czerwcu wpisali spaliny emitowane przez silniki Diesla na listę substancji jednoznacznie rakotwórczych. Wcześniej były sklasyfikowane tylko jako prawdopodobnie rakotwórcze. Pozornie drobnej zmiany w klasyfikacji WHO prawie nikt nie zauważył, aż w tym tygodniu włoska organizacja konsumencka Codacons złożyła do prokuratury w Mediolanie wniosek o konfiskatę wszystkich pojazdów napędzanych silnikami Diesla. Czy w Polsce podobny scenariusz jest możliwy?
REKLAMA
Nic nie stoi na przeszkodzie, by podobne inicjatywy miały miejsce również w Polsce. Ale właściciele popularnych diesli mogą spać spokojnie, przynajmniej w kwestii konfiskaty swoich czterech kółek. Inicjatywę włoską należy traktować raczej jako próbę nagłośnienia problemu niż realną chęć zaszkodzenia posiadaczom sapiących dymem diesli. Mediolan został wybrany na miejsce złożenia wniosku jako jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast we Włoszech. Na co chcieli zwrócić uwagę działacze Codacons? Na to, że od naszych pojedynczych wyborów zależy stan środowiska, w którym żyjemy. Kupno samochodu z określonym silnikiem to tylko przykład jednej z wielu takich decyzji.
Przy okazji zamieszania wokół inicjatywy działaczy z Codacons warto bliżej zapoznać się z czarną listą WHO, na którą trafiły spaliny z silników Diesla. Jest ona częścią szerszej klasyfikacji zaproponowanej przez Międzynarodową Agencję Badania Raka. Podejrzane związki zostały podzielone na pięć podgrup. Pierwsza z nich, oznaczona cyfrą 1, obejmuje substancje rakotwórcze dla ludzi. I do tej właśnie grupy, zawierającej jedynie 108 pozycji, zaliczono dieslowskie spaliny. Kolejne kategorie (tzw. 2A i 2B) zawierają spis substancji prawdopodobnie lub przypuszczalnie rakotwórczych. Ostatnie dwie grupy (3 i 4) obejmują związki niesklasyfikowane lub prawdopodobnie nierakotwórcze dla ludzi. Pełną klasyfikację w języku angielskim można pobrać ze strony: link. Warto rzucić na nią okiem, bo cyfrą 1 jest oznaczonych sporo znanych z codziennego życia substancji. Od nas samych zależy, czy trafią one do naszych domów.
Wyniki badań stwierdzające szkodliwość substancji szeroko wykorzystywanych w przemyśle niełatwo przebijają się do świadomości konsumentów. Nawet jeśli są jednoznaczne, często lobbing branży, która wykorzystuje daną substancję, stara się je kwestionować lub utrudnia ich publikację. Tak też stało się w przypadku spalin z silników Diesla. Producenci samochodów już zaczęli protestować i podważać zasadność przedstawionych analiz w obawie, że decyzja ekspertów WHO może wpłynąć negatywnie na sprzedaż samochodów. Niepokój lobby motoryzacyjnego jest uzasadniony. Konsumenci mają coraz mniej powodów, by wybierać bardziej trujące silniki. Cena oleju napędowego nie jest już tak atrakcyjna jak przed laty a światowe media coraz częściej wieszczą zmierzch ery Diesla. Dane Instytutu Samar i serwisu Otomoto.pl wskazują, że w Polsce w tym roku istotnie spadło zainteresowanie samochodami z silnikami wysokoprężnymi. Coraz więcej osób poszukuje małolitrażowych pojazdów z napędem benzynowym. Decyzja ekspertów WHO prawdopodobnie nie pomoże odwrócić tej tendencji.
Problem zanieczyszczonego środowiska to nie tylko kwestia ideologiczna. Nie trzeba być ekologiem, wystarczy być świadomym konsumentem, by zwracać uwagę na to, jak nasze wybory wpływają na otoczenie. Warto robić to choćby dla siebie, dla swojego zdrowia i dobrego samopoczucia. Bo zanieczyszczone powietrze to nie tylko zwiększone ryzyko chorób nowotworowych. Badania prowadzone zarówno na zwierzętach, jak i na ludziach wskazują, że życie w zanieczyszczonym środowisku może negatywnie wpływać na wiele funkcji życiowych człowieka, między innymi na zdolności uczenia się, zapamiętywania, może sprzyjać powstawaniu zaburzeń natury depresyjnej i lękowej, a nawet pogarszać rozwój zdolności umysłowych u dzieci. Ciekawy przykład tego typu badań stanowi projekt prof. Wiesława Jędrychowskiego, który wraz ze swoim zespołem i amerykańskimi naukowcami analizował związek zanieczyszczenia środowiska, w którym żyły kobiety w ciąży, z wynikami ich dzieci w testach zdolności umysłowych. Okazało się, że im wyższe zanieczyszczenie środowiska, tym gorsze wyniki uzyskiwały dzieci w teście, który wysoko koreluje z późniejszymi osiągnięciami w nauce szkolnej.
Warto więc dbać o środowisko zarówno w interesie własnym, jak i naszych dzieci. W dzisiejszej, konsumpcyjnej kulturze mamy do tego okazję na każdym kroku.
I właśnie na to chciała zwrócić uwagę włoska federacja konsumentów Codacons.
I właśnie na to chciała zwrócić uwagę włoska federacja konsumentów Codacons.
