Przede mną trzeci i przedostatni rajd sezonu. Niezwykle istotny dla układu klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Po dwóch rundach na pustyniach Półwyspu Arabskiego przenosimy się w strome, skaliste i nieprzyjazne góry Sardynii. Tutaj będzie liczyć się doświadczenie, umiejętna nawigacja i spokój, o który na trasie czasem jest niezwykle trudno.

REKLAMA
Trasy włoskiego rajdu ułożone są przez motocyklistów i dla motocyklistów. Mieszkańcy Italii są zapalonymi kierowcami pojazdów dwukołowych zarówno w wydaniu szosowym, jak i offroadowym. Być może ryk silnika, szybki zryw i charakter motoru odpowiada najbardziej ich temperamentowi. Jakkolwiek by nie było, ze względu na to upodobanie, utrudnione zadanie mają kierowcy quadów. Tutaj nikt nie myśli o wyznaczaniu podwójnego śladu, skoro najważniejsze są jednośladowce. Dlatego w mojej kategorii, ściganie się na bezdrożach Sardynii będzie ogromnym wyzwaniem.
Jazda po trasach rajdów Pucharu Świata FIM to nie tylko prędkość i pokonywanie naturalnych przeszkód. To przede wszystkim szkoła opanowania i uważnego nawigowania. Kierunek trasy zmienia się tu nie raz co kilka metrów, podczas gdy na pustyniach, proste odcinki dłużą się w nieskończoność.
Taki charakter rywalizacji i ukształtowanie terenu wymagają ode mnie także dostosowania sprzętu. Tutaj niepotrzebny jest ciężki szybki quad. Dużo bardziej przydaje się lekki, nieco wolniejszy quad, który w razie potrzeby można chociażby przenieść, przez trudną do przebycia przeszkodę.
Profil trasy na Sardynii sprawia, że nie mogę już doczekać się startu. Będzie to duże wyzwanie, ale jednocześnie ogromna radość i satysfakcja. W moim nastawieniu jest nieco zdradliwa cecha, że im jest trudniej dotrzeć do celu, tym bardziej chcę go osiągnąć. Upadki motywują mnie do szybszej i odważniejszej jazdy. Grunt to się nie poddawać, bo to własna wola prowadzi nas do sukcesu.