Dwa złote, dwa srebrne i sześć brązowych medali to naprawdę piękny dorobek naszych sportowców na igrzyskach olimpijskich w Londynie. Podziwiam jednak nie tylko tych, którzy stanęli na podium, ale również tych, którzy wspaniałą, waleczną postawą i pokonywaniem własnych granic zasłużyli sobie na uznanie w oczach kibiców.

REKLAMA
Po igrzyskach pojawiły się głosy, że polskim sportowcom brakuje ducha zwycięzców i kiedy w perspektywie pojawia się medal, nagle gubią pewność siebie i tracą życiową szansę. Należy jednak pamiętać, że do walki o olimpijskie laury przystępują najlepsi z całego świata, a porażka zawsze najbardziej boli samych zawodników.
Oceniam siebie – sportowca nie tylko po uzyskanym wyniku, ale również po tym, jak o niego walczyłem. Wiele razy doświadczyłem lub byłem świadkiem sytuacji, w której na zawodach, startując na swoim najwyższym, życiowym poziomie można zrobić i zdobyć niemal wszystko. To "niemal" może się jednak okazać przepaścią, jednym punktem lub ułamkiem sekundy, który dzieli nas od zwycięstwa. Wiem, że każdy sportowiec, a tym bardziej olimpijczyk, najbardziej odczuwa ból spowodowany brakiem tego ułamka "czegoś".
Charakter każdego sportowca decyduje wówczas, czy ten brakujący, przysłowiowy "włos" zmotywuje go do jeszcze cięższej pracy, pełnej koncentracji i mobilizacji na kolejnych zawodach, czy wręcz przeciwnie.
Patrząc na postawę naszych olimpijczyków w Londynie, wierzę że przez najbliższe cztery lata, a następnie w Rio, dostarczą nam i sobie jeszcze wiele radości. To wspaniali ludzie z charakterem, którzy potrafią znieść porażkę z podniesioną głową i po krótkim czasie udowodnić nam, że również stać ich na najwyższe miejsca na podium. A wspomniany "ułamek" może przemawiać również na ich korzyść.