W tym samym roku, w którym w Stanach Zjednoczonych wynaleziono Coca-Colę, a w Niemczech samochód (Mercedesa), w Krakowie ksiądz Kazimierz Siemaszko wynalazł "wychowanie rówieśnicze". Zidentyfikował zjawisko, które dzisiaj wydaje mi się najbardziej atrakcyjną częścią formuły "Siemachy" - stowarzyszenia, które systemowo pomaga dzieciom i młodzieży w zakresie edukacji, wychowania, terapii i rozwoju fizycznego.

REKLAMA
"Wychowanie rówieśnicze" oznacza, że młody człowiek bardziej niż u rodziców, czy rodziny, poszukuje autorytetu wśród swoich rówieśników lub wśród osób niewiele od niego starszych. Jest to grupa ludzi z którymi może nawiązać dobry kontakt, zaprzyjaźnić się i traktować jako bliski sobie wzór.
Długoletnia działalność "Siemachy" pokazuje, że jeśli wspomóc ten proces, to "wychowanie rówieśnicze" staje się niezwykle sprawnym i skutecznym narzędziem wychowawczym. Nie tylko jego siła edukacyjna jest duża, ale również możliwości rozwoju, jakie daje wychowankom 24 placówek stowarzyszenia, rozsianych po kraju.
Jeśli młody człowiek jest w czymś dobry, to jest olbrzymia szansa, że znajdujący się na tym samym podwórku czy obiekcie rówieśnicy, będą go naśladować. Jest to prosty mechanizm, który może dawać wspaniałe rezultaty, bo młodzi uczą się sami od siebie, popularyzując pozytywne wzorce. Nie ma chyba drugiej metody przynoszącej tak długotrwałe i wspaniałe efekty.