Ostatnio, przy okazji przygotowań do Rajdu Faraonów, sporo jeżdżę po drogach i bezdrożach Emiratów Arabskich. Jeżdżę oczywiście pojazdem mechanicznym, zużywającym benzynę. Pokonując kolejne wydmy, naszła mnie refleksja odnośnie ruchu pojazdów spalinowych tu i w Polsce.

REKLAMA
Zacząłem się zastanawiać, czy ogromny udział podatków, windujących ceny paliw w Unii Europejskiej bardziej pomaga utrzymać płynność budżetów państw członkowskich, czy wręcz przeciwnie: prowadzi do stagnacji gospodarczej lub nawet recesji...
Myślę, że to jest taka taktyka, którą nazwałbym "nie smarować, ale jechać". Pytanie tylko jak daleko w ten sposób można dotrzeć?