Były dzieciaki z Siemachy, harcerze, przewodnicy tatrzańscy, miłośnicy gór, turyści, przyjaciele i rodzina, a nawet nasi bracia Słowacy. Wszyscy razem przywracaliśmy blask naszym ukochanym górom podczas drugiej już akcji "Czyste Tatry". Dziękuję wam za wspólną pracę i wspaniałe trzy dni na szlakach i w naszym "miasteczku" na Dolnej Równi Krupowej.

REKLAMA
"Serce roście patrząc na te czasy" - pisał Jan Kochanowski. We mnie również rosła radość, kiedy patrzyłem na tłumy wolontariuszy, którzy zgłosili się odbiór "pakietów startowych" przed wielkim sprzątaniem Tatr. Było nas 3000, czyli dwa razy więcej niż przed rokiem i zebraliśmy 860 kilogramów śmieci. To "tylko" i "aż".
"Tylko", bo dokładnie rok temu znieśliśmy w doliny dwa razy więcej odpadów, a to oznacza, że rośnie w nas świadomość odpowiedzialności za te święte góry. Coraz więcej z nas, Polaków zaczyna rozumieć, że śmiecenie to jest po prostu obciach i to sprawia, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech i ufność, że razem jeszcze nie jedno zdołamy osiągnąć.
Tatry to salon naszego domu. Zadbanie o jego czystość to nie koniec zadania i właśnie dlatego 860 kilogramów to "aż". Musimy doprowadzić do tego, by wolontariusze wracali po naszej akcji z niemal pustymi workami. Co więcej musimy ruszyć poza salon, do innych pokoi i pomieszczeń. One również wymagają sprzątania i wierzę, że Stowarzyszenie Czysta Polska zdoła spełnić swoją misję i wkrótce przestaniemy oglądać odpady wyrzucane przy drogach, w leśnych wąwozach i zaroślach.
Tegoroczne "Czyste Tatry" naładowały mnie optymizmem. Najmłodszy wolontariusz miał 13 miesięcy, a najstarszy 74 lata. I jak tu nie wierzyć w powodzenie naszej idei?
Dziękuję wam wszystkim za wspólną pracę w górach, udział w akcji krwiodawstwa i cały czas spędzony podczas warsztatów, prelekcji, pokazów filmów i innych wydarzeń, które miały miejsce na Dolnej Równi Krupowej. Dziękuję naszym ambasadorom i każdemu wolontariuszowi z osobna. Gdybym mógł każdemu z was uścisnąłbym rękę! Było Super!