Po raz pierwszy miałem okazję uczestniczyć w rajdzie Baja Poland i, tak jak się spodziewałem, nie zapomnę tych trzech dni do końca życia. Nie tylko ze względu na wspaniałą rywalizację w wymagającym terenie, którą przyszło mi obserwować, czy dobre występy kolegów i koleżanek z Poland National Team, ale przede wszystkim ze względu na dwóch chłopców, którzy towarzyszyli mi w Szczecinie i Drawsku.

REKLAMA
Daniel Masłowski i Adrian Nowakowski to dwóch niepełnosprawnych, wiernych fanów i kibiców nie tylko Baja Poland, ale ogólnie rajdów terenowych. Ich wiedza w tym zakresie jest niesamowita. Myślę, że potrafiliby zaskoczyć niejednego z nas kierowców, którzy przecież na off-roadzie zjedli zęby.
Bardzo się cieszę, że mogłem z nimi spędzić więcej czasu i dowiedzieć się co im w duszy gra. To był czas wzruszeń i dla nich i dla mnie. Kiedy widziałem jakich wrażeń udało mi się im dostarczyć, wożąc ich po bezdrożach, opowiadając o rajdach, pokazując dakarowe quady, czy wręczając piasek z Atacamy, sam się wzruszałem. Trudno powiedzieć, kto z nas był większym szczęściarzem, ale chyba ja, bo w fantastyczny sposób przekazywali mi swoje emocje, które docierały do mnie ze zdwojoną siłą.
Rajd był dzięki temu wielkim przeżyciem dla całej naszej trójki. Wspólne doświadczenia wiele nam dały i mogę szczerze powiedzieć, że jestem teraz szczęśliwy i zbudowany. Nie obyło się też jednak bez przygód, bo raz niemal utopiliśmy rhino, kiedy przejeżdżaliśmy przez rzekę. Wjechałem w koleinę, tak by pojazd przechylił się na moją stronę i żeby Adrian był utopiony tylko po kolana, a ja po pępek. Śmiechu i wrażeń było przy tym co nie miara.
A sportowo? Na pewno pozostał pewien niedosyt, bo wszyscy liczyliśmy na czwarte z rzędu zwycięstwo „Hołka”. Krzysiek był zdecydowanie najlepszy, ale miał pecha. Szkoda, bo uciekły też cenne punkty do klasyfikacji Pucharu Świata, ale on jest twardym zawodnikiem i na pewno jeszcze powalczy w ostatniej rundzie w Portugalii. Fenomenalnie zaprezentowali się Marek Dąbrowski z Jackiem Czachorem, którzy lotem błyskawicy przestawili się z motocykli na wspólny samochód. Podejrzewam, że zdobywając drugie miejsce zaskoczyli samych siebie.
Adam Małysz wylądował tuż za "pudłem", a Piotrek Beaupre na szóstej pozycji. Sporo na odcinkach specjalnych nauczył się tu również 11. w klasyfikacji końcowej Martin Kaczmarski. Wielką radość sprawiło mi natomiast drugie miejsce w klasyfikacji CEZ samochodów T2 Klaudii Podkalickiej. Co prawda zabrakło w jej samochodzie chorej Joanny Madej, ale zawodniczka i tak poradziła sobie świetnie.
Wszystko wskazuje na to, że za cztery miesiące na Dakarze, będziemy liczącą się siłą.