O autorze
Rafał Stanowski - dziennikarz zajmujący się szeroko rozumianą kulturą, publicysta i krytyk filmowy z Krakowa. Współzałożyciel Fundacji Świadoma Przestrzeń, współtwórca Małopolskiego Studia Komiksu. Label Manager w firmie modowej DRESSAP. Communication Manager w Forum Designu. Współtwórca Europejskiego Festiwalu Gier Digital Dragons. Uczestnik festiwalu Sztuk Wizualnych ArtBoom. Założyciel i administrator grupy "Kocham kino" na Facebooku. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Interesuje się kulturą w szerokim znaczeniu - od filmu, muzyki i malarstwa, przez street art i komiks,
po gry wideo, dizajn i modę.

Stary Teatr znów w ogniu

Narodowy Stary Teatr pod rządami Jana Klaty wciąż płonie. Tym razem w ogniu znalazły się sprawy prawno-finansowe. I znów jest gorąco.


"Dziennik Polski" informuje, że 2 miesiące temu do Jana Klaty, dyrektora Starego Teatru, wpłynęło pismo z 19 zarzutami od związkowych pracowników tej instytucji. Chodzi m.in. o „notoryczne łamanie postanowień Układu Zbiorowego”, „narażanie na szwank dobrego imienia Narodowego Starego Teatru”, „nieprzestrzeganie rozporządzenia Ministra Kultury dotyczącego projektów sceno­graficznych, dekoracji i kostiumów” oraz „nieprzestrzeganie procedur przetargowych”. Jan Klata na razie milczy.


Co to oznacza konkretnie? Chodzi oczywiście o pieniądze. A raczej o wielkie pieniądze. Stary Teatr obraca gigantycznymi środkami w sposób takich, który budzi wątpliwości u wielu osób. Na przykład jeden element scenografii „Pocztu Królów Polskich” Krzysztofa Garbaczewskiego - duże serce - zostało zamówione poza teatrem i kosztowało aż 40,7 tys. zł. Pracownicy techniczni Starego Teatru dziwią się, dlaczego nie zostało stworzone przez nich. Kosztowałoby wtedy o wiele mniej.


Budżet Narodowego Starego Teatru, który jest instytucją państwową, wynosi ok.14,7 mln zł. Tak wielkimi środkami operuje niewiele teatrów w Polsce. Okazuje się, że ministerstwo jeszcze dokłada pieniędzy do pieca Starego. Dotację zwiększono m.in. o 200 tys. zł w celu "wypłaty wynagrodzenia (wraz z pochodnymi) dla pana Sebastiana Majewskiego w związku z powołaniem go na stanowisko Zastępcy Dyrektora ds. artystycznych”. Na premiery "Akropolis" i "Woyzecka" dołożono jeszcze 400 tys. zł.


Nie wiadomo, ile kosztowała nas praca nad spektaklem "Nie-boska komedia" Olivera Frljicia, który ostatecznie nie doszedł do skutku. Nie wiadomo, czy z uwagi na odwołanie kontrowersyjnej premiery nie trzeba było zapłacić Chorwatowi odszkodowania. Jest też obawa, że Stary Teatr może musieć zapłacić odszkodowanie z powodu muzyki Igora Strawińskiego, którą wykorzystano w spektaklu "Król Edyp". W tej sprawie trwają rozmowy prawników na linii Kraków - Nowy Jork, gdzie mieści się firma reprezentująca prawa spadkobierców do muzyki Strawińskiego.

Pracownicy zarzucają dyrektorowi również łamanie przepisów pracy - chodzi m.in. o godziny nadliczbowe. Tylko w lutym miało ich być 500. Jan Klata oskarżany jest również o mobbing. Ludzie, którzy pracowali bądź pracują w Starym mówią często o złej atmosferze, czy wręcz - jak mówi pismo - o "atmosferze strachu i terroru". Niewygodne osoby są zwalniane. To przypomina działania niczym z podręcznikowej korporacji.

Ze Starego Teatru odchodzą kolejno nazwiska, które tworzyły tę instytucję. Z teatrem pożegnali się Anna Polony, Jerzy Trela, Iwona Bielska, Tadeusz Huk czy Agnieszka Mandat. Ta ostatnia mówi "Dziennikowi Polskiemu": "uważam, że Jan Klata nie ma predyspozycji charakterologicznych do prowadzenia zespołu ludzi, a szczególnie instytucji takiej jak Narodowy Stary Teatr".

Jan Klata jest utalentowanym reżyserem - tego nikt nie podważa. Ale sprawowanie władzy na teatrem to nie to samo, co kierowanie spektaklem. Ba, to nawet dwie często sprzeczne historie. O ile reżyser musi być na scenie demiurgiem, który rządzi twardą ręką, o tyle dyrektor powinien być przede wszystkim inspiratorem i motywatorem. Kimś, kto spaja zespół ludzi i potrafi porwać ich do najśmielszych projektów. Być liderem.

Tymczasem Jan Klata po 16 miesiącach o objęcia stanowiska skłócił zespół, dzieląc go na "nowych" (czytaj: dobrych) i "starych" (czytaj: złych). Dyrektor instytucji publicznej powinien też działać według klarownych i nieposzlakowanych zasad prawno-finansowych - obraca się tu niemałymi, publicznymi pieniędzmi. Nie powinno być cienia wątpliwości, czy są one trafnie wydawane. A wszelkie wątpliwości powinny być natychmiast wyjaśniane. Kto - jak nie instytucje publiczne, a zwłaszcza te z dziedziny kultury - ma bowiem wyznaczać w naszym kraju standardy działania?

Jan Klata jednak niczego nie wyjaśnia, lecz milczy. Milczenie jest czasami złotem, ale może być także dowodem bezradności.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...