Nie wiem czy ktoś ma takie zboczenie, że zaczyna czytać książki od indeksu. Ja mam. Szukam Polski i oczywiście Unii Europejskiej - sprawdzam, co o nas piszą. Na konwencji Demokratów w Charlotte zaopatrzyłem się w książki o administracji Obamy w tym "The Obamians" Jamesa Manna...i tu niespodzianka: słowo Unia Europejska nie pada w niej ani razu.

REKLAMA
"The Obamians" to książka o prezydenckim zapleczu, na którym podejmuje się decyzje dotyczące redefinicji amerykańskiej polityki zagranicznej. Potwierdza ona, że Europa jest jednym z najmniej ważnych priorytetów tej administracji. Nie wynika to bynajmniej z pobudek ideologicznych. Pocieszam się, że cokolwiek nie jest problemem, nie jest po prostu dla Amerykanów istotne. Europę bierze się za pewnik. Niespecjalnie wiec trzeba zaprzątać nią sobie głowę. Widzi się ją dalej w kategorii państw członkowskich, a nie unijnych instytucji. Na 392 stronach książki o amerykańskiej polityce zagranicznej ani razu nie pada słowo Unia Europejska, nie figuruje w niej ani Barroso, ani van Rompuy, nie wspominając o lady Ashton. O Libii wspomina się na 42 stronach, o Chinach na 38, o Egipcie na 35, o Rosji podobnie, dla porównaniu o Niemczech na zaledwie 12. Zgodnie z tezą, że jeśli coś i ktoś nie jest problemem to się o tym nie mówi, odwołanie do Angeli Merkel pojawia się na kartach ksiązki dwa razy, a do Sarkozy'ego 7. Polska wymieniona zostaje z nazwy razy trzy (w kontekście poszerzenia NATO i, a jakże, tarczy rakietowej). Rzadko, ale i tak częściej niż Belgia, Holandia, czy Ukraina.
Jeżeli ktoś chce się przekonać jak przełomowe znaczenie miał pakt stymulujący amerykańską gospodarkę (stimulus deal) -u nas najczęściej przedstawiany, jako bezmyślne pompowanie pieniędzy w przemysł- niech przeczyta "The New New Deal" Michaela Grunwalda. Autor słusznie przekonuje, że jest to najbardziej doniosła zmiana w amerykańskiej polityce od czasów Roosvelta, największa inicjatywa podjęta w walce z ubóstwem od czasów Johnsona i największe ograniczenie podatków od czasów Reagana. Obama dzięki tej ustawie realizuje swoją wizję: gospodarki bezemisyjnej, modernizacji służby zdrowia i edukacji, inwestycji w badania naukowe, czy sprawiedliwego systemu podatkowego. Prezydent, którego często oskarża się o to, że nic nie robi, powoli dokonuje małej rewolucji.