Prace nad Unią Bankową, która obejmie kraje strefy Euro, wchodzą w decydującą fazę - również tutaj w Parlamencie Europejskim. Mamy z nadzorem bankowym nie lada problem. Pociąg z napisem "Eurozona" powoli odjeżdża ze stacji, a my ciągle zastanawiamy się czy do niego wsiąść. Pociąg ten jeszcze może stoczyć się w przepaść, ale jest coraz większa szansa, że jednak pojedzie do przodu. A do strefy Euro chcemy (i jesteśmy zobligowani) się przyłączyć....pytanie tylko, kiedy. Nikt nie chce skakać do basenu, w którym może być zbyt mało wody.
REKLAMA
Chcemy mieć wpływ na to, co dzieje się w Unii Europejskiej (prace nad Unią Bankową, w przyszłości fiskalną), ale prawda jest taka, że bez członkostwa w strefie Euro nie jest to łatwe. W obecnych planach decyzje dotyczące ratowania banków, czy bezpieczeństwa depozytów podejmować ma Europejski Bank Centralny, w którym co najwyżej możemy mieć status obserwatora. W jaki więc sposób doprowadzić do tego, aby wilk był syty i owca cała? Jak zapobiec rozpadowi obecnych instytucji UE lub ich podziałowi na te ważniejsze i mniej ważne(w których reprezentowani bylibyśmy my)? Jak bez wchodzenia do strefy Euro zachować wpływ na to, co się dzieje na unijnych gremiach, które coraz ściślej się integrują?
Bo prawda na dziś jest taka: na naszych oczach za sprawą Unii Bankowej państwa strefy Euro decydują się na ściślejszą integrację i jest to dopiero pierwszy krok, po którym już spodziewać się możemy następnych. Nie wstępując do Unii Bankowej sami doprowadzimy do własnej marginalizacji. Będziemy tylko przyglądać się temu, co dzieje się z unijnym system bankowym, a nasz własny narodowy system nadzoru bankowego zostanie tylko osłabiony. Co więcej, wyłaniający się nowy ład instytucjonalny będzie miał decydujące znaczenia dla naszego własnego rynku bankowego. Jak na przykład chronić nasze banki będące w obcych rękach przed wysysaniem z nich kapitału? Jeśli nie przyłączymy się do Unii Bankowej na obecnych zasadach, może okazać się to dla nas zbyt kosztowne - będziemy zmuszeni żyrować decyzje, na które będziemy mieli ograniczony wpływ. Oczywiście trzeba negocjować zmianę zasad, na których oparta będzie Unia Bankowa i nasz w niej udział (ograniczony - dopóki nie jesteśmy w strefie Euro). To zadanie niesłychanie trudne. Wprawdzie sama decyzja o powołaniu Unii Bankowej musi zapaść jednomyślnie, ale jak uderzymy w stół zbyt mocno wykorzystując swoje prawo weta, będziemy mieć powtórkę z paktu fiskalnego, który ostatecznie zawarto poza unijnymi instytucjami. Łatwych rozwiązań nie ma i trzeba podjąć trudne decyzje, które będą miały fundamentalny wpływ na nasze członkostwo w Unii.
