Na razie wszyscy mówią o ogólnych sumach oszczędności, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Wobec bardzo silnych nastrojów zaciskania pasa w większości państw starej Unii cięć nie unikniemy, pozostaje jednak fundamentalne pytanie, gdzie się ich dokona. W zależności od tego, na czym zdecydujemy wspólnie w UE oszczędzić, Polska dostanie więcej lub mniej pieniędzy z nowej perspektywy budżetowej. Paradoksalnie może się okazać, że dla Polski do zaakceptowania będą większe cięcia globalne, gdy nie obejmą one dotkliwie tych pozycji w budżecie, z których najbardziej korzystamy.
REKLAMA
Takim obszarem jest polityka spójności. Tu zgoda Polski i Parlamentu Europejskiego jest pełna-doszliśmy już do ściany. Przycinane już w między czasie trzy razy fundusze spójności to budżet, który w swej naturze jest inwestycyjny, a takich pieniędzy potrzebuje przecież dziś Europa. Drugim priorytetem jest polityka rolna, czyli bezpośrednie dopłaty dla rolników i przede wszystkim pieniądze na rozwój obszarów rolnych - a więc znów inwestycje. O te pieniądze toczy się batalia.
Dziś w nocy do europejskich stolic trafiła propozycja wieloletniego budżetu UE przygotowana przez Hermana Van Rompuy'a, która będzie podstawą przyszłotygodniowych negocjacji szefów państw i rządów. Przewidziane w niej cięcia są większe niż te zaproponowane niedawno przez Prezydencję cypryjską, ale za to bardziej równomiernie rozłożone. Może się to okazać korzystniejsze dla Polski, tym bardziej, że HVR nie tnie już bardziej limitu funduszy dla Polski w stosunku do naszego PKB, pozostawiając go na poziomie 2,4%.
Dziś w nocy do europejskich stolic trafiła propozycja wieloletniego budżetu UE przygotowana przez Hermana Van Rompuy'a, która będzie podstawą przyszłotygodniowych negocjacji szefów państw i rządów. Przewidziane w niej cięcia są większe niż te zaproponowane niedawno przez Prezydencję cypryjską, ale za to bardziej równomiernie rozłożone. Może się to okazać korzystniejsze dla Polski, tym bardziej, że HVR nie tnie już bardziej limitu funduszy dla Polski w stosunku do naszego PKB, pozostawiając go na poziomie 2,4%.
Paradoksalnie twarda postawa Camerona, który wydaje się iść już na całość i gotowy jest zablokować cokolwiek pojawi się na stole, mobilizuje wszystkich pozostałych do porozumienia. Pytanie tylko, czy ta izolacja Londynu zadziała. Bez zgody wszystkich państw i do tego Parlamentu Europejskiego, który na za duże cięcia się nie zgodzi, budżetu na lata 2014-20 nie będzie.
A to jest gorszy scenariusz- przeciągnięcie negocjacji na następny rok. Tematem numer jeden będzie wtedy ratowanie strefy Euro, a zamiast budżetu możemy być zmuszeni do działania przez kilka miesięcy w oparciu o prowizorium budżetowe. Nie jest to koniec świata, ale taki scenariusz oznacza tymczasowy brak podstaw do planowania długoterminowych wydatków, będziemy żyć w niepewności, nie mogąc ustalić priorytetów, wydatków i polityki rozwoju na dalsze lata. Ustalony jak najszybciej budżet to stabilizacja i spokój nawet do 2020 roku.
