Udało się - Parlament Europejski nie chce, by w Unii Europejskiej przyjęto moratorium na wydobywanie gazu z łupków! Znowu mamy konkurs piękności, kto bardziej przysłużył się polskiemu interesowi. PiS i prawica, czy PO? W sprawie eksploatacji łupków rzecz jasna. Co nas łączy? Niechęć do tego, aby tematem tym zajmowała się Unia. Sprawa strategicznego wyboru, co do zaopatrzenia w energię (tzw. mixu energetycznego) jest kompetencją państw członkowskich. Niech się Unia specjalnie tym nie interesuje. I tak ogólne unijne przepisy o ochronie środowiska, koncesjach, czy zamówieniach publicznych muszą być przestrzegane. Nie produkujmy nowych zakazów - czy to środowiskowych, czy to dotyczących rodzaju wierteł używanych do szczelinowania.
Gaz łupkowy: Hipokryzja posłów podczas głosowania nad zakazem wydobycia.
REKLAMA
Kto wykonał olbrzymią pracę, aby tak zakończyło się głosowanie? Sprawozdawcą raportu był poseł PO Bogusław Sonik. To on, wspierany przez całą polską delegację w EPL, wykonał tytaniczna pracę przy samym raporcie, przekonując frakcję EPL, aby ten raport poparła. W tym tygodniu, cała polska delegacja zorganizowała w PE olbrzymią wystawę na ten temat, przekonując wszystkich, że moratorium zaszkodziłoby całej UE. Nasi posłowie, tacy jak Bogdan Marcinkiewicz, Jacek Saryusz-Wolski, czy Jacek Protasiewicz, od miesięcy zajmują się tym tematem, organizując dziesiątki spotkań, konferencji i przesłuchań, zgłaszają poprawki, przekonują inne frakcje. Gwoli sprawiedliwości niektórzy nasi koledzy z prawej strony sceny politycznej też interesowali się tym tematem, tylko że ich możliwości przekonania kogokolwiek są nikłe ze względu na ich marginalną pozycję w Parlamencie. Wystarczy porównać liczbę spotkań, a przede wszystkim wkład pracy i efekt! Do tej pory jednak wszyscy mieliśmy taki sam cel, ograniczyć do minimum sprzeciw wobec wydobywania gazu z łupków, co się, więc takiego stało, że mimo sukcesu, jakim było pozytywne dla Polski przegłosowanie rezolucji PE, opozycja postanowiła zaatakować?
W między czasie pojawiła się poprawka Zielonych, która zakazywałaby szczelinowania (koniecznego do wydobyciu gazu) na terenach wrażliwych (tam gdzie są zbiorniki wody pitnej) lub tam gdzie jest eksploatowany węgiel. Dla zasady byliśmy przeciw tej poprawce, bo nie chcemy, aby Unia wtrącała się do sprawy wydobywania łupków, jednak znalazła ona większość w PE i ostatecznie zapis ten znalazł się w stanowisku PE. Nasze prawo wydobywcze zawiera jednak bardzo podobne przepisy, więc poprawka ta nie ma większego znaczenia. Opozycja na prawicy uznała jednak to za doskonały pretekst do ataku. Co gorsza z udziałem prominentnego posła z Solidarnej Polski, który w PE jest nie częstym gościem, i w którego ustach podobna krytyka jest szczytem hipokryzji. Nie fair jest dezawuowanie tytanicznej pracy zaangażowanych posłów, którzy musieli głównie skupić swoje wysiłki na zwalczaniu postulatów idących zupełnie wbrew polskiej racji stanu. Nie fair są zarzuty, że PE zajął się łupkami z naszej własnej inicjatywy i efekt jest dla nas zły. Komisja już przygląda się tej metodzie pozyskiwania energii i decyzja o próbie regulacji na poziomie UE może zapaść, dlatego zainteresowanie PE było naturalne a naszym zadaniem było dopilnowanie, by Parlament Europejski zawczasu zajął korzystne dla Polski stanowisko
