Jeśli ktoś ma wątpliwości, z czym mamy do czynienia, niech spojrzy jak trudną politycznie sytuację w kraju mają najwięksi płatnicy netto do budżetu UE. Dlatego cięcia są nieuniknione, zadaniem, który rząd doskonale wbrew opinii niektórych rozumie, jest walka o to, by dokonano ich nie naszym kosztem.
REKLAMA
I jasne, my też jesteśmy za racjonalizacją wydatków, pamiętajmy jednak, że to jest drugi etap, na którym ustala się dokładne warunki wydawania tych pieniędzy. Teraz jesteśmy na etapie negocjowanie ogólnej sumy budżetu UE i Polsce, jako największemu beneficjentowi tego budżetu powinno zależeć, by budżet ten był możliwie duży. Dlatego trudno jest mi zrozumieć stanowisko niektórych naszych polityków, którzy bronią Camerona chcącego dokonać cięć generalnych.
Merkel postanowiła ratować Premiera Wielkiej Brytanii od totalnej izolacji, bo prawda jest taka, że Niemcy zarówno jak i Polska nie chcą Unii bez Brytyjczyków. Stanowisko Londynu jest w tej chwili w swym populizmie tak dogmatyczne, że to inne państwa muszą bronić rząd brytyjski przed ich własną nieodpowiedzialnością.
Dla Polski najważniejsze jest jednak to, że dalszych cięć nie chce dokonywać się w najważniejszych dla nas obszarach - spójności i rolnictwie.
Pytanie natomiast, co się stało z Hollande’m? Tradycyjnie odgrywający główną rolę duet francusko-niemiecki tym razem nie zadziałał, choć Polsce i tak pomaga twarde stanowisko Paryża w stosunku do cięć w polityce rolnej.
Pytań pozostaje wiele, jedno jest jednak pewne. Kolejna propozycje dla stolic europejskich przygotuje Herman Van Rompuy. Już w dwóch poprzednich widać było, że jego propozycje są dla nas zdecydowanie korzystniejsze niż to, co widzieliśmy np. w wydaniu Prezydencji Cypryjskiej.
