foto: Damian Śmigielski

Katowice to miasto nieoczywiste, niby brzydkie, ale tę szpetotę trudno z siebie otrzepać, przykleja się, łazi za tobą krok w krok, aż w końcu cię zniewala. Nic dziwnego, że demon Katowic opętał Fundację Sztuk Wizualnych, która na zaproszenie Griffin Art Space przygotowuje 2-letni projekt „Rajza po Kato”. W ten weekend byliśmy świadkami inauguracji przedsięwzięcia – pierwszej z planowanych sześciu odsłon pt: „Historia”.

REKLAMA
W sercu miasta, na parkanie przy ul. Piotra Skargi (tu powstaje nowy obiekt handlowy Supersam budowany przez Griffin Group) otwarto bezpretensjonalną pierwszą odsłonę wystawy „Rajza po Kato” #1 Historia. Nowoczesne, minimalistyczne i po prostu ładne ilustracje Ewy Kucharskiej idealnie dopełniają narrację snutą na kilkunastu białych planszach, z której dowiadujemy się jaką miasto przechodziło metamorfozę od nastawionej na postęp i produkcję aglomeracji do kandydata na Europejską Stolicę Kultury, ale też jak ważna jest tu muzyka: stąd jest Jan Kiepura, pierwszy precelebryta muzyki popularnej i to właśnie tutaj Magik z Paktofoniki sklejał swoje pierwsze rapy, a co lato ekstrawagancko ubrany tłum nawiedza Dolinę Trzech Stawów na najlepszym polskim festiwalu muzyki alternatywnej OFF.
Katowice stoją muzyką
logo
foto: Damian Śmigielski
Nie mogło więc zabraknąć muzyki na wernisażu, w strugach lejącego się rzęsiście deszczu, schroniona pod daszkiem huczała Górnicza Orkiestra Dęta, dzieci zajadały kluski śląskie, serwowane z werwą i zapałem, a my rozłożyliśmy nasze białe parasole. Deszcz padał, napastliwe słońce zalewało wraz z nim plac, podwójna tęcza uśmiechała się na niebie, a my wsłuchani w dźwięki orkiestry poczuliśmy się przez chwilę chyba naprawdę szczęśliwi.
Ale ile można stać i być szczęśliwym? Nie traciliśmy czasu i wyruszyliśmy na spacer, a przewodził nam Dominik Tokarski (kurator merytoryczny „Rajzy”). Miłość do Katowic zaczęła puchnąć w sercu w przyspieszonym tempie, Teatr Śląski, Spodek, piękne geometryczne elewacje z białych klockowatych puzzli, Superjednostka i opowieści o upiornych pomysłach architektów by mieszkania tam nie miały własnej kuchni tylko piętro wspólnych, gdzie rodziny wesoło wiwatując kolektywnie gotowałaby kluski śląskie i jednoczyły się śpiewając przeboje kuchenne. Moc atrakcji, jak zwykło się mawiać. Spacer miał swoje zwieńczenie pod KATO.barem, gdzie odbywał się koncert zespołu BAASCH, charyzmatyczny wokalista na nasz widok zamachał nam ręką z witryny, niektórzy zamówili piwo, inni zamykali oczy i próbowali wtłoczyć się w elektroniczny poszum dźwiękowej waty, a jeszcze inni podobno zamówili wódkę, wszyscy wymieniali się wrażeniami, muzyka grała, ludzie tańczyli czy też gibali się, deszcz nie padał, wieczór trwał i trwał.
logo
foto: Damian Śmigielski
logo
foto: Damian Śmigielski
Następnego dnia po południu część z nas wyruszyła do Warszawy, a część została na warsztatach w Rondzie Sztuki „Miasto – kolaż” Fundacji Napraw Sobie Miasto.
logo
Praca jednego z uczestników warsztatów Miasto - kolaż.
„Projekt ludzi, którym zależy, by w Katowicach żyło się lepiej.”
„Rajza po Kato” może stać się dla Katowic nowym impulsem, jakim niewątpliwie był udział miasta w staraniach o tytuł ESK. Przedsięwzięcie z podtytułem MIASTO-SZTUKA-DZIAŁANIE ma ambicje szukania nowej tożsamości dla jednego z najmłodszych polskich miast. Organizatorzy mówią o pragnieniu „stworzenia nowej wizualnej mapy Katowic, odświeżenia jego wizerunku i ożywienie twórczej aktywności mieszkańców”. Fundacji Sztuk Wizualnych udało się zaprosić do projektu większość zaangażowanych w rozwój miasta aktywistów. Czy pójdą za nimi mieszkańcy? Przekonamy się przez najbliższe dwa lata. My z pewnością zakochaliśmy się w Katowicach i chętnie tu wrócimy w sierpniu, kiedy w ramach OFF Festivalu odbędzie się drugą odsłonę „Rajzy po Kato” poświęcona architekturze Katowic.
Tekst: Michał Łukaszuk