
Wojna domowa w Hiszpanii ciąży nadal nie tylko nad życiem społeczno politycznym tego kraju, ma też wyraźny wpływ na hiszpańską literaturę. Zbrojny konflikt pociągnął za sobą lawinę krzywd i niesprawiedliwości. Obdarzył również cały świat rzeszą uciekinierów, ludzi, którzy nie mieli gdzie wrócić.
REKLAMA
Hiszpański architekt, Ignacio Abel, jest jednym z tych uciekinierów, którzy udali się na wygnanie porzucając dorobek swego życia. bel pozostawił w Hiszpanii nie tylko dobra materialne. W ogarniętym wojną kraju pozostała także jego rodzina. Nasz bohater zdaje sobie sprawę, że jego szanse na to, że kiedykolwiek jeszcze ją ujrzy, są znikome, tym bardziej, że tak naprawdę tego nie chce.
Mężczyzna ma sporo szczęścia. Jego los uciekiniera osładza pozycja zawodowa. Ceniony architekt znajduje szybko zatrudnienie na jednej z amerykańskich uczelni. Jadąc do nowego miejsca pracy stara się dojść do ładu ze swoim pięćdziesięcioletnim życiem, swoją przeszłością, a nade wszystko wspomina największą miłość swego życia.
W taki oto sposób mógłbym najkrócej streścić książkę, która liczy osiemset stron. Byłbym oczywiście bliski prawdy, ale tak naprawdę nie powiedziałbym o książce niczego, co mogłoby zachęcić do lektury. A przecież Antonio Munoz Molina nakreślił wspaniałą książkę drogi, drogi nie tylko pomiędzy punktem A, a punktem B, ale drogi w czasie, tej, którą pokonujemy w myślach. Tę ostatnią drogę każdy z nas przemierza choćby raz dziennie, potrafimy więc zrozumieć intencje i stan psychiki naszego bohatera. Wspominamy kiedy jesteśmy radośni i szczęśliwi, częściej jednak sięgamy do wspomnień w chwilach melancholii czy załamania. Ignacio Abel wspomina, a my mamy okazję przenieść się do tej przeklętej przez bogów i ludzi Hiszpanii, kraju, w którym nie udała się rewolucja, zarówno ta społeczna, jak i mentalna. Kraju pełnego nie tylko sprzeczności, ale i obłudy. Nasz bohater jest przed sobą szczery. Wspomina więc drobiazgowo swą dawną kochankę, która stała się miłością jego życia. Miłością utraconą, po zakończonym romansie, ale gotową do ponownego rozpalenia w chwili ponownego spotkania dawnych kochanków. Ten, kto przeżył prawdziwą namiętność wie do czego tęskni Abel, wie też, jak fizycznie może boleć porzucenie namiętności, gdy rozum nakazuje postąpić wbrew sercu.
Kunszt pisarski Moliny sięga jeszcze dalej. Jego bohater nie tylko przedstawia Hiszpanię z lat trzydziestych, ale też pokazuje, że wyśniony kraj marzeń, Ameryka, tak naprawdę niewiele różni się od przeklętej ojczyzny. Kiedy jeszcze dodamy drobiazgowość i plastyczność opisów nawet najdrobniejszych elementów składających się na każdą ze scen, docenimy kunszt pisarski Moliny.
A kiedy w czasie długiego oczekiwania na spóźniony samolot zaczniemy czytać „We mgle czasów”, to nawet najdłuższe opóźnienie będzie dla nas jedynie chwilką.
