
Czarny czwartek. 12 stycznia 2012. Dzień, w którym wydarzyło się nieprawdopodobne. Cztery katastrofy lotnicze na czterech kontynentach. Tylko troje ocalałych. I jedna przepowiednia, która zmieniła losy świata.
REKLAMA
Jednego dnia dochodzi do czterech katastrof lotniczych po jednej w RPA, Japonii, USA i w Europie. Ku zdziwieniu całego świata, z wypadków, w których zginęły setki ludzi, udaje się uratować trójkę dzieci. One zaś wychodzą z katastrof bez obrażeń, co skutkuje pojawieniem się najróżniejszych teorii spiskowych. Poczucie tajemnicy dodaje również zapis ostatnich słów Pameli May Donald – czwartej ocalałej z samolotu, która podczas nagrania umiera.
O fabule powieści trudno cokolwiek napisać w taki sposób, by nie zniszczyć czytelnikowi lektury. „Troje” jest skonstruowane jako „książka w książce” – odbiorca czyta analizę Elspeth Martins „Czarny czwartek. Od katastrofy do spisku”. Autorka zebrała wywiady, artykuły, fragmenty książek i wyznania ludzi, którzy mieli styczność z ofiarami lub ocalałymi – wszystko związane mniej lub bardziej z czarnym czwartkiem lub Trojgiem – tak bowiem zaczęto określać trójkę dzieci, które przeżyły katastrofę.
„Troje” to nie jest tylko thriller. Można tą powieść uznać za horror, ale również za powieść psychologiczną. Wyzwala sporo negatywnych i mrocznych emocji. Pokazuje mroczną stronę człowieka. Materiałów do książki Elspeth Martins jest sporo dlatego, że każdy stara się zyskać swoje pięć minut. Oprócz tego zauważyć można mechanizmy manipulacji, choć sposób w jaki autorka je pokazuje może być dla niektórych kontrowersyjny, otóż wybrała ona religię.
Sarah Lotz stworzyła świetną powieść, wykonując przy tym ogrom materiałów. Każdy z wątków jest dobrze napisany, a część związana z Japonią została wykreowana bardzo dokładnie – wiele odwołań do popkultury japońskiej - pojawia się również słynny las samobójców. „Troje” to fikcja literacka, ale na tyle dobrze napisana, że w pewnym momencie czytelnik zapomina, że ma do czynienia z wykreowanymi wydarzeniami.
Zakończenie jest zaskakujące. Nie domyka historii do końca, zostawia ją otwartą, sprawiając, że wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Niektórym się spodoba, innym nie. „Troje” skłania do myślenia i staje się po trochu rozliczeniem z człowiekiem i z jego działaniami na początku XXI wieku. Niestety, rozliczenie to nie wypada dla ludzkości pomyślnie.
Zakończenie jest zaskakujące. Nie domyka historii do końca, zostawia ją otwartą, sprawiając, że wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Niektórym się spodoba, innym nie. „Troje” skłania do myślenia i staje się po trochu rozliczeniem z człowiekiem i z jego działaniami na początku XXI wieku. Niestety, rozliczenie to nie wypada dla ludzkości pomyślnie.
Marta Kraszewska
