
Czternaście historii, które jeszcze do niedawna traktowane były jako tabu. W ZSRR były tajemnicą poliszynela. Wszyscy praktycznie o nich wiedzieli, nikt jednak nie ośmielił się o nich głośno mówić. Jednocześnie historie te pozwalają nieco inaczej spojrzeć na to dawne radzieckie społeczeństwo. Spojrzeć nie przez pryzmat zbrodni jako takiej, lecz bezpośrednio na tragizm ludzi, których tragedia polegała na tym, że urodzili się pod okrutną i nieludzką władzą…
REKLAMA
Z okładki książki śmieje się kobieta. Jej ubiór i liczne ordery wskazują, że jest weteranką wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Prawdopodobnie zgłosiła się na ochotnika. Pewnie nie była ani sanitariuszką, ani radiotelegrafistką. Zbyt wiele orderów lśni na jej piersiach. Pewnie była żołnierzem frontowym, walczyła tak jak jej towarzysze płci męskiej. Tak samo jak oni znosiła trudy walk, głodowała i spała pod gołym niebem. Tak samo jak mężczyznom, codziennie groziła jej śmierć. Walczyła pewnie nad Wisłą i Odrą, pewnie zdobywała też Berlin…. A jednak dopiero ostatnio zaczęła pojawiać się na fotografiach związanych z rocznicą zakończenia wojny…. Czyżby jedynym powodem jest to, że męskich weteranów wojennych pozostało tak mało? A może powód jest inny? Może dopiero dzisiaj na walczące kobiety patrzy się w Rosji nieco inaczej? Czy potrzebnych było kilka dziesięcioleci, by spojrzeć na radzieckie bohaterki wojenne nieco inaczej? Wcześniej spotykały się z ostracyzmem społecznym, dziś powracają na pierwsze strony gazet. Katiusze z bagnetem…
To tylko jeden z tematów tabu, jakie porusza w swojej książce Igor T. Miecik. Tylko jeden, ale jak wiele mówiący o dawnym ZSRR i współczesnej Rosji. Rosji, która tak naprawdę szuka swoich korzeni, szuka identyfikacji historycznej i stara się dopracować proporcje w jakich identyfikuje się z czasami przedrewolucyjnymi i godzi tę identyfikację ze stalinizmem. Na pierwszy rzut oka zabiegi wydają się nie do pogodzenia. Jednak w Rosji wszystko jest możliwe, a ten, kto stara się zrozumieć Rosję według zachodniego sposobu myślenia, nigdy nie pojmie na jakich schematach, opiera się rosyjskie myślenie. Dotąd, dokąd będziemy w stosunku do Rosji starali się występować z pozycji siły, lub też stosować nasze własne standardy rozmów, będziemy na przegranej pozycji. Zrozumienie Rosji tkwi w zrozumieniu zwykłych ludzi, którzy na co dzień będą psioczyć na swoją władzę, narzekać, być może marzyć o tym, że zmieni się ona z pomocą obcych rąk, a którzy w obliczu realnego, bądź też wyimaginowanego zagrożenia, zawsze staną w obronie Matuszki Rasiji.
Bo właściwie Rosja to zlepek faktów, z których Rosjanie będą dumni i faktów, których powinni się wstydzić. Za wstydem tym jednak kryją się indywidualne tragedie zwykłych ludzi. W czasach stalinowskich różnica między katem a ofiara była tak bardzo płynna, że o fakcie bycia ofiarą decydował często przypadek.
Poczytajmy to, co pisze Igor T. Miecik. Znajdziemy tam tragedię Stachanowa, znajdziemy też opisy seksualnych wybryków Lenina czy Berii, ale znajdziemy tam też opowieści o zwykłych ludziach, którzy z jednej strony byli ofiarami systemu, z drugiej jednak system ten tworzyli. Te właśnie historie wydają się kluczem do zrozumienia zwykłych Rosjan, którzy zawsze będą się oburzać, kiedy my, dumni mieszkańcy Zachodu będziemy przekonywać ich, jak mają zrozumieć własną historię…
I właśnie to zrozumiałem po lekturze "Katiuszy z bagnetem"
