John Steinbeck
Podróże z Charleyem
John Steinbeck Podróże z Charleyem Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Droga zajmuje w kulturze amerykańskiej miejsce szczególne. Przodkowie współczesnych Amerykanów zmuszeni byli do porzucenia własnych domów i szukania szczęścia w nowym kraju. Olbrzymie rzesze żądnych lepszego życia ludzi przemierzali amerykańskie bezdroża kierując się na Zachód gospodarując nowe, z ich punktu widzenia, dzikie miejsca. To właśnie w kinie amerykańskim narodził się nowy gatunek, film drogi. Nic dziwnego, że i dziś wielu Amerykanów rusza na włóczęgę.

REKLAMA
„Podróże z Charleyem” to zapis podróży po Ameryce, jaką John Steinbeck odbył w 1960 roku. Steinbeck wówczas miał 58 lat i był uznanym przez krytykę i czytelników pisarzem. Co pchnęło tego wielkiego pisarza do porzucenia wygodnego domu i ruszenia w nieznane? Czy chciał poczuć zew młodości i tej Ameryki, o jakiej przez całe swoje życie pisał? Dlaczego na burcie samochodu, jakim jeździł widniało namalowane imię konia Don Kichote? A może wszystkie te pytania nie mają żadnego sensu, może drugie dno tej powieści kryje rok, w której się ona odbyła? Wszak w 1960 roku na fotelu prezydenckim zasiadł John Fitzgerald Kennedy, który wskazał nieodwracalnie nowa drogę amerykańskiej polityki międzynarodowej i wewnętrznej.
Oczywiście podróż ta mogłaby wydawać się niebezpiecznym kaprysem pisarza. Samotna podróż, w której unika się większych skupisk ludzkich jest niebezpieczna nawet w dzisiejszych czasach. Musimy pamiętać, ze prowincja amerykańska w 1960 roku nie należała do zbyt bezpiecznych. Jednak wyczucie Steinbecka pozwoliło mu na uniknięcie niebezpieczeństw. Sam zapis podróży może wydawać się nudnym. Bo cóż ciekawego może być w czytaniu nazw ulic, czy opisów prozaicznych czynności dnia codziennego? Ale właśnie na tym polega droga. Sensem drogi jest jej przebycie, a to, co nas w tym czasie spotyka jest jedynie jej tłem. Tłem może być więc wszystko – samotny niedźwiedź, zaciekawiony naszą obecnością farmer czy choćby niechętny obcym ksenofob. Nie znaczy to, że tło nie jest ważne. Jest ważne, ale tylko w tym stopniu, w jakim je zauważyliśmy. Każdy z czytelników, który przebył podobną drogę, zrozumie w czym tkwi urok takiej podróży. I jest nim właśnie poznanie prawdziwego życia zwykłych ludzi i ich zwykłego, niedostrzegalnego z ekranów telewizora, życia.
I takie właśnie wrażenia znajdziemy w „Podróżach z Charleyem”.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?