
Molly Ayer jest półsierotą. Od najmłodszych lat przekazywana jest do kolejnych rodzin zastępczych, w żadnym jednak nie znajduje domu. W wieku 17 lat poznała już wszystkie odcienie zła, samotności czy rozgoryczenia. Wszelkie uczucia tłumi w sobie, chowając się za maską gotki. Nad jej sprawowaniem czuwa kurator sądowy, który gdy Molly kradnie z biblioteki książkę, stawia ją przed wyborem – poprawczak lub praca społeczna. Pełna obaw, wybiera drugą opcję i trafia do domu Vivian Daly.
REKLAMA
Na pierwszy rzut oka obie bohaterki dzieli wszystko. Czasy, w których dorastały, wiek, poglądy na życie, pozycja społeczna. Jednak w miarę poznawania się odkrywają, że łączy ich nie tylko fakt, że obie są sierotami. A to wszystko dzięki opowieści Vivian o jej dzieciństwie i podróży sierocym pociągiem.
Większość ludzi zapewne nie słyszała o sierocych pociągach. W polskich szkołach nikt nie wspomina o ich istnieniu, a Amerykanie wiedzą niewiele więcej. Pierwszą rzeczą, która nasunęła się pewnie wielu czytelnikom to wywózki ludzi do obozów zagłady podczas drugiej Wojny Światowej. Skojarzenie zupełnie nieadekwatne. Sieroce pociągi to jedna ze skaz Ameryki, choć w założeniu była akcją humanitarną. W latach 1854-1929 z Nowego Jorku na Środkowy Zachód przetransportowany około 200 tysięcy sierot. Były to głównie dzieci imigrantów, bezdomne i żyjące na ulicach. Przyszłość, która rysowała się w nowych rodzinach, nie musiała być wcale szczęśliwa. Wiele adoptowano jedynie po to, by pracowały na polu lub jako opiekunki do młodszych dzieci, ewentualnie by zajmowały się gospodarstwem.
Świetnym pomysłem autorki, było zamieszczenie po powieści, zamieścić fakty dotyczące „sierocych pociągów”, zdjęcia. Dzięki temu każdy czytelnik ma szansę dowiedzieć się, ile w historii Vivian prawdy, a ile fikcji.
W powieści przeszłość miesza się z teraźniejszością, gdyż akcja biegnie dwutorowo. Z jednej strony – bezosobowa narracja opisująca życie i poczynania Molly, z drugiej – opowieść Vivian o swoich losach. Mam wrażenie, że ta druga część – przeszłość- jest po prostu snutą przez starszą panią historią własnego życia, opowiadaną Molly podczas pracy społecznej.
„Sieroce pociągi” zmuszają do refleksji nad adopcją dzieci, brakiem odpowiedzialności i beztroskim przydzielaniu dzieci do rodzin zastępczych. Jednocześnie Christina Baker Kline pokazuje wszystkie emocje, które towarzyszą niechcianym sierotom – brak bezpieczeństwa i miłości, gorycz czy żal. Podkreśla jak ważna jest rodzina, potrzeba tożsamości, poznania własnych korzeni i przynależności.
Marta Kraszewska
