Luca Di Fulvio
Dziewczyna, która sięgnęła nieba
Luca Di Fulvio Dziewczyna, która sięgnęła nieba Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Chyba każdemu, kto spojrzał na tą książkę, cisnęło się na usta „Matko jedyna, jakie to grube”. Przez większość lektury miałam ochotę wziąć nożyczki i powycinać zbędne stronice. Jednak po zakończeniu stwierdzam z uśmiechem, że wszystkie 822 strony były tego warte.

REKLAMA
Szesnastowieczne Włochy mają dwa oblicza. Pierwsze pełne kupców, bogactw, pełne różnorodności kulturowej i obyczajowej. Piękne i dostojne. Drugie odpycha już po zerknięciu okiem. To te, gdzie z każdego zakamarku spogląda bieda. Wygłodniałe dzieci żyjące na ulicach czy tysiące prostytutek, które dopada kiła. I Wenecja, państewko na wodzie, miejsce założenia pierwszego getta.
Obraz tego miasta, który wyłania się z kart książki nie jest zbytnio pochlebny. Wenecja, prowodyr stworzenia getta i umieszczenia tam Żydów, a wcześniej nękania ich licznymi zakazami i nakazami w tym, obowiązku noszenia żółtego beretu. W tych czasach inkwizycja miała się dobrze, a lud bez wątpliwości wierzył w istnienie czarownic.
Mając już nakreślone tło historyczne, można przejść do opowieści. Oto Mercurio – sierota i mistrz przebieranek, który co dzień ma nową matkę - potęga wyobraźni – w wyniku dziwnego splotu wydarzeń zmuszony jest uciekać z Rzymu przekonany, że zabił żydowskiego kupca. W drodze do Wenecji spotyka Giudittę i jak to często bywa, zakochuje się od pierwszego wejrzenia, a los robi wszystko by im przeszkodzić.
Choć początkowo objętość książki może niepokoić, to wkrótce czytelnik przestaje sprawdzać, ile to stron zostało mu do końca. Nie pozwalają na to bohaterowie, uchwyceni pomysłowo z lekkim przymrużeniem oka. Zachwycają opisy miasta, bawi Mercurio i ojciec Giuditty, którzy są jakby z jednej gliny ulepieni. Zwłaszcza ten pierwszy, mistrz przebieranek, który zaskakuje swoją pomysłowością i humorem.
Nie jest to kryminał. Powstrzymuję się też od określenia „Dziewczyny, która sięgnęła nieba” mianem romansu czy też romansu historycznego, gdyż może to tylko zaszkodzić tej książce, szufladkując ją razem z Norą Roberts. Jest to powieść sensacyjna – ze względu na wątek kupca, ale też obyczajowa, głęboko przenikająca ówczesne czasy, dotykająca wielu problemów, z którymi nawet dzisiaj można się spotkać – patrzenie na świat stereotypami, pogardzanie ludźmi ze względu na inną wiarę/poglądy/zawód. A dlaczego? Bo jest uniwersalna.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?