
„Są trzy powody, dla których ludziom się nie powodzi. Są głupi, leniwi albo mają wszystko gdzieś” Co robić, gdy znowu przed pierwszym zabraknie na bieżące wydatki? Gdy wydajesz więcej niż zarabiasz? A widząc rachunki, łapiesz się za głowę?
REKLAMA
Larry Winget, amerykański Pittbul of Personal Development po raz kolejny postanawia dać popalić tym, którzy sobie nie radzą. Tym razem za cel obrał kłopoty finansowe. W szorstki, precyzyjny sposób udowadnia czytelnikowi, że popełnia jakiś podstawowy błąd, gdy ma do czynienia z pieniędzmi i wydatkami.
Trudno jest o „Jesteś bez grosza na własne życzenie” cokolwiek długiego napisać. Zwłaszcza, gdy jest się osobą, która z zasady nie czyta poradników, bo w każdym pojawiają się te same rady, mówione miłym, łagodnym głosem, a w miarę lektury można niemalże da się wyobrazić autora ze zmartwionym, lecz udobruchującym uśmiechem, wyrażającym „Wiem, że jest źle. Ale będzie dobrze. Nie wiem jak, nie wiem kiedy, ale będzie lepiej”. Dodatkowym problemem było dla mnie to, że jeszcze nie pracuję, zatem kłopoty finansowe mnie jeszcze nie dotyczą.
Tym bardziej się zdziwiłam, że poradnik zrobił na mnie wrażenie. Już na pierwszy rzut oka, widać, że różni się od innych tego typu poradników. Przede wszystkim formą – to podręcznik z zeszytem ćwiczeń – tabelkami i listami do uzupełniania. Oprócz tego Larry Winget w przeciwieństwie do swoich kolegów po fachu nie próbuje „słodzić” czytelnikowi. Prosto z mostu oznajmia oczywistą prawdę – „to twoja wina”.
Książka napisana niemalże stylem wojskowym – masz zrobić to, to i to, by osiągnąć to, o czym marzysz. Brutalne komunikaty, prawie że rozkazy można spotkać na każdej stronie. Autor wie, że jeśli coś ma dotrzeć do czytelnika, to musi to być czytelne, jasne i odpowiednio przekazane. Czyli niemalże obrażanie tego, kto po książkę sięgnie.
Co ciekawe, Larry Winget obraża nie tylko czytelnika. Również kolegom po fachu dostało się co nieco. Wyśmiewa ich naiwne metody, które skupiają się na tym, że jeśli się będzie o czymś mocno myśleć, to na pewno się to spełni. Uczy, że można coś osiągnąć tylko dzięki pracy, pracy i raz jeszcze pracy. Nie jest to innowacyjny pomysł, ale jakże inny od tych zwyczajowych. Dlatego, jeśli poradniki mogą mieć jakąś zaletę, to jest to właśnie to – wystarczy, że ktoś przypomni ci, że możesz coś mieć, jeśli na to zapracujesz. Nawet jeśli zrobi to w sposób brutalny.
Marta Kraszewska
