Paul Bowles
Ponad światem
Paul Bowles Ponad światem Wydawnictwo Świat książki

O dobrym horrorze mawiano, że powinien zacząć się trzęsieniem ziemi, a napięcie powinno stopniowo narastać. Paul Bowles łamie tę zasadę, w jego opowieściach nie znajdziemy wstrząsów, napięcie zaś pozornie pozostaje na tym samym poziomie. Ale czy nie jest to horror? Czytając Ponad światem przekonani jesteśmy o tym, ze będziemy zaraz świadkami nieuchronnej tragedii….

REKLAMA
Para Amerykanów w średnim wieku spędza wakacje w Ameryce Południowej. Oboje nie są specjalnie ani mili, ani niesympatyczni. Ot dwójka Jankesów poza granicami swojego kraju. Przypadek sprawia, iż poznają dziwną parę. Bogaty mężczyzna i mieszkająca z nim dziwna kobieta zapraszają ich na kolację. Konwenanse i ciekawość nie pozwalają na odmowę. Szybko się okazuje, że parę tę łączą dziwne relacje. Nie ma w nich miłości ani czułości, a jeśli nawet którakolwiek ze stron ją odczuwa, to skutecznie ukrywa swe uczucia. Łatwo przewidzieć, że ta kolacja nie może skończyć się dobrze. Potwierdzają to wypadki następnych dni. Małżeństwo wpada w pułapkę szaleńca, który maskuje się tak sprytnie, że nawet czytelnik zrozumie to dopiero czytając ostatnie strony książki.
Bowles swej książce udowodnił, że można rozbudzić ciekawość czytelnika kreśląc sylwetki swoich bohaterów w sposób oszczędny. Czytając „Ponad światem” mamy wrażenie, jakby Autor miał zbyt mało papieru i musiał przekazać swoje myśli w sposób skondensowany. Ten znakomity pisarz amerykański, podróżnik i kompozytor, globtroter potrafi po mistrzowsku wprowadzić w atmosferę grozy, czyniąc to na tyle dyskretnie, że sam czytelnik ma wrażenie, że został wciągnięty w pułapkę. W pułapce tej znajdują się wszyscy bohaterzy książki. Nawet szaleniec, który stanowi zagrożenie dla wszystkich ze swego otoczenia jest ofiarą. Bowles nie ocenia. Kreując swoje postacie, zostawia to czytelnikowi. Nawiasem mówiąc sporego wysiłku i dużo dobrej woli potrzeba, aby do którejkolwiek z nich czuć sympatię. To przecież ludzie z krwi i kości, ze swoimi wadami i zaletami, złośliwi i podejmujący głupie decyzje, zagubieni, czasem cyniczni, wyrachowani i podstępni. Słowem tacy, jakich spotykamy codziennie na naszych ulicach. Dlatego są tacy prawdziwi, znaleźli się tylko w niecodziennej sytuacji, w matni, z której tak naprawdę nie ma wyjścia. I to potęguje ich tragedię.
A ja po lekturze „Ponad światem” dziękowałem w myślach Gertrudzie Stein, która odwiodła młodego jeszcze Paula Bowlesa od pisania miernych wierszy i skłoniła do poszukiwania własnej drogi artystycznej. Być może bez tego nie mógłbym dziś delektować się książkami Bowlesa.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?