
Zbrodnie II wojny światowej będą nad Niemcami ciążyć jeszcze przez stulecia. Praktycznie od zakończenia wojny toczyły się w Niemczech, z różnym natężeniem, debaty na temat przeszłości, win i powojennych losów. Na początku wypowiadali się sprawcy i świadkowie, potem głos zabrały ich dzieci, ośmielone sukcesami studenckiej rewolty lat sześćdziesiątych. Teraz głos zabierają wnuki, pytając swoich dziadków, co w tym czasie robili.
REKLAMA
Typowa rodzina wypędzonych. Dziadek, kaleki weteran frontu wschodniego uciekał w 1945 roku wraz z babcią i matką z portu w Gotenhafen. Tak, mimo upływu lat rodzina ta używała hitlerowskiej nazwy Gdyni. Czy jednak możemy powiedzieć, iż żyła przeszłością? O nie! Sprawcy i współsprawcy starają się jej unikać, nawet we wspomnieniach, które potrafią ich boleć tak samo, jak bolała nestora rodu noga stracona na froncie wschodnim. Przeszłość, zwłaszcza ta tragiczna, tak starannie ukrywana przez dziadków, zatruwa umysły wnuków i każe im zadawać pytania.
Czy jednak ukrywanie mrocznych tajemnic rodzinnych może trwać w nieskończoność? W końcu dziadkowie tracą nimb nieomylnych, a i wnukowie nie dają się zakrzyczeć. Wnukowie potrafią zadawać pytania, czasem oskarżając, czasem konfrontując. I wychodzą wówczas na światło dzienne mrocznie skrywane tajemnice, iż ukochany dziadek wraz z babcią wyżej od innych podnosili prawą rękę w nazistowskim pozdrowieniu, że przyzwyczajenie to zaszczepili nawet swojej córce. Czy to jednak wystarczy by potępić? A jeśli wnukowie nie dowiedzieli się niczego innego, czy mają prawo do snucia przypuszczeń? Czy całe pokolenie można potępić, nie badając indywidualnych win?
Jestem daleki od uogólnień i potępiania kogokolwiek en masse. Powszechną niemiecką winą jest z całą pewnością powszechny brak zainteresowania tym, co się dzieje za drutami kolczastymi, lub gdzie trafiają „ewakuowani” na Wschód. Powszechną niemiecką winą była naiwna wiara w ostateczne zwycięstwo i nieomylność Wodza. Tak, naród niemiecki jest z całą pewnością winien, ale czy tylko wymienione wcześniej przewiny ma na sumieniu? Wszak „polowanie na zebry” w ostatnich dniach II wojny światowej prowadzili zwyczajni, spokojni Niemcy, to wśród nich byli agencji gestapo, to zwyczajni Niemcy wstępowali do oddziałów, które popełniały najbardziej ohydne zbrodnie wojenne. Gdzie więc zatem istnieje granica niemieckiej winy?
Na to pytanie jeszcze długo nie znajdziemy odpowiedzi.
