
Krytyczny i szyderczy obraz młodego pokolenia. Obraz ludzi, którym przyszło żyć na początku drugiej dekady XXI wieku, to temat książki Wojciecha Engelkinga. To pokolenie nie zna czasów komunizmu, dorastając w kapitalizmie obserwowało rosnące fortuny i szybko pojęło cyniczną prawdę życia – skoro nie masz pieniędzy to jesteś nikim, skoro jesteś nikim, nie liczysz się.
REKLAMA
Jakie właściwie jest to nowe pokolenie, które po nas nastanie? Czy ktokolwiek z nas, ludzi, którzy przekroczyli czterdziesty rok życia,zada sobie trud, by się zastanowić jak je ukształtowaliśmy? Czy nasza codzienna pogoń za dobrami materialnymi ich nie skrzywiła? Na te pytania wielu z nas będzie szukać odpowiedzi po lekturze tej książki.
Przemiany ustrojowe wykształciły tzw. nowego człowieka, nową arystokrację pieniądza. Arystokracja ta pozostawiła po sobie pokolenie tych, którzy dorastali w przekonaniu, że są lepszym gatunkiem człowieka. Zasoby materialne rodziców pozwoliły im na skończenie dobrych szkół, uzupełnienie wykształcenia korepetycjami, lekcjami języków obcych, słowem umożliwiły im dobry start życiowy. Z drugiej strony stoją dzieci tych, którym się w życiu nie powiodło. Ten podział przypomina hermetyczny system kastowy. Grupy te nie przenikają się. Próba przedostania się w świat tych "lepszych" bywa bolesna dla tych "gorszych".
Takie właśnie doświadczenie było udziałem Weroniki, jednej z bohaterek książki Engelkinga. Matka dziewczyny chcąc dla córki lepszego życia posłała ją do renomowanego liceum. To zapoczątkowało lawinę kompleksów, które w konsekwencji wpędziły dziewczynę w poważne tarapaty.
Wiktor stoi po tej drugiej stronie. Jego rodzice to beneficjenci przemian ustrojowych. Wprawdzie nie należą do arystokracji pieniądza, ale mogą tolerować utrzymywanie dorosłego syna. Wiktor wprawdzie podejmuje racę w charakterze windykatora należności, traktuje ją jednak jak przygodę. Wszystko się jednak zmienia w chwili, gdy chłopak postanawia żyć swoim życiem, a los Wiktora komplikuje się w chwili, kiedy dostaje trudne i prestiżowe zlecenie…
Wojciech Engelking to krytyczny recenzent naszej współczesności. Jego ocena bezlitośnie dotyka wszystkich. Bez pardonu rozprawia się z nowobogackimi snobami, ich dziećmi i powszechnym kultem pieniądza, który popycha ludzi do autodestrukcyjnego zadłużania się. Dostaje się też facebookowi i powszechnej na nim autokreacji, przedstawicielowi kościoła, który stan kapłański traktuje biznesowo, słoikom pragnącym znaleźć lepsze życie w stolicy, wreszcie dostaje się powszechnemu poczuciu wyższości, tak powszechnemu w naszych czasach…
Wielu ludzi obruszy się po przeczytaniu tej książki, niewielu jednak z zadumą pochyli się nad naszą codziennością marząc o tym, by Wojciech Engelking mylił się w swoich ocenach.
