Jennifer Clement
Modlitwa o lepsze dni
Jennifer Clement Modlitwa o lepsze dni wydawnictwo Muza

Obraz współczesnej meksykańskiej prowincji opisany przez Jennifer Clement nie nastraja optymistycznie. Bo jakiż optymizm można zaczerpnąć z miejsca, gdzie rządzą przestępcy, porwania są na porządku dziennym, a uczciwi ludzie starają się je opuścić.

REKLAMA
Mała Ladydi miała być dzieckiem szczęścia. Imię otrzymała na cześć żony brytyjskiego następcy tronu i miało przynieść jej szczęście. Czy jednak można być szczęśliwym mieszkając w górskiej wiosce niedaleko Acapulco. Miejsce to zamieszkują same kobiety i dzieci. Los mężczyzn jest zawsz taki sam. W poszukiwaniu pracy i lepszego jutra przekraczają granicę Stanów Zjednoczonych. Dalej scenariusz przebiega według jednego schematu : najpierw mężczyźni kontaktują się z pozostawioną rodziną i dbają o jej materialne potrzeby, potem powoli ich troska się zmniejsza, by w końcu o nich zapomnieć. Jedyni mężczyźni, którzy pozostają w okolicy są członkami narkotykowych gangów….
W tej okolicy niebezpiecznie być piękną dziewczyną. Los pięknej dziewczyny jest przesądzony. Zostanie porwana i przeznaczona do roli jednej z kochanek narkotykowego bossa. Potem przejdzie w hierarchii niżej, aż w końcu trafi na ulicę. Nic więc dziwnego, że matki starają się oszpecać własne córki, ukrywać ich płeć i budować dla nich schronienia przypominające królicze nory.
Biedny Meksyk, tak daleko od Boga i tak blisko Stanów Zjednoczonych. Te słowa Porfirio Diaza kołatały mi w głowie, kiedy kończyłem te książkę. Bo rzeczywiście wszelkie nieszczęścia tego kraju wynikały z bogatego sąsiedztwa. Meksyk stał się rezerwuarem siły roboczej, miejscem gdzie można tanio się upić i skorzystać z usług prostytutek. To miedzy innymi z Meksyku płyną szerokim strumieniem narkotyki sprzedawane na ulicach amerykańskich miast. Właśnie to bogate sąsiedztwo i dotkliwa bieda sprawia, że mieszkańcy Meksyku sami siebie katują i poniżają.
A wszystkim, którzy ubolewają nad losem kobiet w państwach islamskich chciałbym uświadomić, że to poniżenie jakiego doświadczają meksykańskie kobiety dzieje się w państwie na wskroś katolickim, nieskażonym lewactwem i gender.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?