Marek Łuszczyna
Zimne. Polki, które nazwano zbrodniarkami
Marek Łuszczyna Zimne. Polki, które nazwano zbrodniarkami Dom Wydawniczy PWN

Polki, które nazwano zbrodniarkami. Ten podtytuł najnowszego zbioru reportaży Marka Łuszczyny skłonił mnie, aby dać kolejną szansę Autorowi. Sam podtytuł sugerował, iż Autor podejmie polemikę z tymi, którzy określili bohaterki jego reportaży zbrodniarkami. Niestety, srodze się zawiodłem.

REKLAMA
Powszechnie przyjmuej się, że auto reportażu winien być bezstronny, przekazywać bezrefleksyjnie relację osób trzecich i dokumentować wszystkie zaobserwowane fakty. Takie zdefiniowanie roli reportażysty jest oczywiście dla wszystkich wygodne. Dla samego Autora reportażu, bowiem może on się bronić twierdząc, że pokazuje rzeczywistość widzianą oczami swoich bohaterów, dla czytelników również, bo wyrabiając sobie zdanie nie muszą polemizować ze stanowiskiem Autora. Takie reportaże czyta się lekko, łatwo i przyjemnie, nawet, jeśli omawiają one szczególnie odrażające zbrodnie.
Niestety kij ma dwa końce. Zwalniając się z przyjęcia stanowiska wobec opisywanych przez siebie zdarzeń, lub choćby z polemiki z twierdzeniami swoich rozmówców, czy z treścią dokumentów, Autor wpaść może w sidła kiczu. Taki reportaż zaczyna przypominać wypracowanie, które uczeń gimnazjum przepisuje w całości z Wikipedii. W tę pułapkę wpadł niestety Marek Łuszczyna. Autor zapomniał bowiem o tym, ze nie wystarczy przytoczyć szereg faktów, ubierając je w sensacyjny podtytuł, trzeba jeszcze spełnić obietnicę w tymże podtytule zawartą.
Będę szczery. Czuję się osobiście oszukany przez Autora. Podtytułem tym zachęcił mnie do lektury, a tym samym pozbawił mnie czasu, który mógłbym przeznaczyć na lekturę czegoś bardziej wartościowego. Czegóż bowiem dowiedziałem się z lektury książki Marka Łuszczyny, co pozwoliłoby mi choćby na cień refleksji czy polemiki z nim? Jakie może mieć znaczenie dla mojej oceny czy Luna Brystygierowa była zbrodniarką, rodzaj używanych przez nią perfum? Czy jej gorliwy katolicyzm w ostatnich latach życia, może być uznany za powód do jej rozgrzeszenia? Jeśli nie, to co robi Krwawa Luna w książce o takim właśnie podtytule? Zapełnia miejsce? Zwiększa jej atrakcyjność? A inne zbrodniarki opisane przez Łuszczynę? On również były zbrodniarkami, albowiem Autor nie przedstawił żadnego faktu, który mógł sugerować, że zostały one jedynie tak nazwane.
Po zakończeniu lektury doszedłem do wniosku, że Autor powinien jeszcze nieco popracować nad swoimi materiałami, albo też zmienić podtytuł. W tym bowiem kształcie „Zimne” nadają się tylko na prezent dla osoby, której nie darzymy zbytnią sympatią.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?