Gregg Olsen
Więzy krwi
Gregg Olsen Więzy krwi Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Tori Connelly to kobieta, o której można z ręką na sercu powiedzieć, że idzie po trupach do celu. I to dosłownie. Choć nie udowodniono jej ani jednej zbrodni, jej siostra bliźniaczka jest pewna, że Tori zabiła niejednokrotnie.

REKLAMA
Wszystko zaczyna się od morderstwa. Ginie Alex Connelly, a jego żona, Tori, zostaje postrzelona. Choć z początku wszyscy współczują pięknej, młodej wdowie, to czytelnik szybko zauważa, że jej sumienie jest niezbyt czyste i wie już, kto w powieści odgrywa rolę czarnego charakteru.
W przeciwieństwie do „Lodowej kurtyny” tu napięcie ani na moment nie spada. Od wielkiego „bum” zapoczątkowanego pierwszym morderstwem natężenie emocji tylko wzrasta. To charakterystyczny rys Gregga Olsena – wprowadzenie czytelnika w historię opowiadaną w czasie teraźniejszym , by jako tako orientował się, kto jest kim, po czym tworzenie coraz większych zawirowań w akcji. Dodaje kolejne retrospekcje, które naświetlają sprawę, jednak nie wyjaśniają jej do końca. Najciekawsze informacje autor zachowuje na koniec. Schemat znany i wykorzystywany głównie przez autorów thrillerów, ale nadal cieszący się popularnością i jak dotąd skuteczny.
Schematyczność w oczy kłuje, podobnie jak stworzone postaci i wątki poboczne. Akcję książki ratuje jedynie postać Tori Conelly, zarówno jej siostra bliźniaczka, jak i detektyw Kendall są postaciami mało interesującymi, widać zatem, że nawet uwaga autora skoncentrowana na czarnej wdowie. Niestety ze szkodą dla książki.
„Więzy krwi” to powieść mimo wszystko wciągająca, dzięki wątkowi głównemu, który do końca pozostawia wiele pytań i wątpliwości czytelnika. Tori Connelly to postać dobrze zbudowana, wielowymiarowa, Jakim cudem ta kobieta jest na tyle przebiegła, że ciągle udaje jej się wywinąć? Ubawił mnie spryt Tori, to gdy już wydaje się, że ktoś coś na nią znajdzie, a ona za każdym razem przekręca wszystko do góry nogami, manipulując i kręcąc tak mocno, że aż dziw bierze, że jeszcze się w tym nie pogubiła.
„Więzy krwi” to powieść dla miłośników tych kryminałów, w których mogą śledzić czarny charakter krok za krokiem. Dla tych, którzy lubią czytać o zbieraniu dowodów przeciwko podejrzanemu, gdy wszyscy wiedzą, że to on zabił, ale nie mają żadnego choćby przesłanek, że to on zabił.
Gregg Olsen to autor kryminałów ani dobrych ani złych. Jedne są lepsze, inne gorsze, ale żaden z nich nie mógłby zostać bestsellerem lub otrzymać określenie „dna”. To ten rodzaj książki, po które nie sięga się zazwyczaj, dłonie omijają te pozycje, biorąc coś bardziej ambitniejszego. Jednocześnie zaś to te książki, które bierze się w mroźne, jesienne dni, nie bacząc na błędy, jakość, po prostu by spędzić z powieścią kilka następnych godzin w asyście kubka herbaty.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?