
Relacje z ogarniętej wojną domową Syrii przerażają. Muszą przerażać, bowiem pragnieniem wszystkich ludzi jest życie w szczęśliwym i wolnym kraju. Jeśli te słowa w naszych uszach zabrzmiały jak górnolotny truizm, oznaczać to będzie, że nasze bezpieczeństwo jest dobrem, o którym tacy ludzie jak dziewiętnastoletnia Syryjka Fayza, mogą tylko pomarzyć.
REKLAMA
Fayza D. Pod tym inicjałem kryje się dziewiętnastoletnia dziewczyna, która widziała w swoim życiu prawie wszystko. Ta uciekinierka z ogarniętej wojną Syrii wcześnie wydoroślała. Musi teraz zastępować nie tylko matkę dla swego młodszego brata, ale też myśleć o setkach, takich samych jak ona, uchodźców. Jej historia, opowiedziana dziennikarce Djenane Kareh Tager, jest jednym z wielu oskarżeń reżimu Al-Asada.
Zaznaczmy na samym początku. Jeśli ktoś sięgając po tę książce spodziewać się będzie eposu bohaterskiego, srodze się zawiedzie. Relacja naszej bohaterki daleka jest od opisów walk, z podziałem na dzielnych i wspaniałych obrońców słusznej sprawy z tymi złymi i okrutnymi przeciwnikami. To książka opisująca smutny los cywilów, którzy marzyli o swobodach w swojej ojczyźnie, o normalnym życiu i którzy najbardziej ucierpieli w czasie wojny.
Droga przez piekło. Tytuł książki świetnie obrazuje losy głównej bohaterki. Życie w państwie policyjnym zawsze będzie piekłem. Indoktrynacja zaczyna się w szkole, dziecko musi posiąść trudną sztukę obłudy, bo tylko dzięki niej zdoła uchronić całą rodzinę przed kłopotami. Ten obraz syryjskiej rzeczywistości sprzed arabskiej wiosny ludów musi przerażać. Wydawać by się mogło, że mamy do czynienia z nieco złagodzoną formą Korei rządzonej przez Kimów. Ta sama nieufność, ta sama indoktrynacja i inwigilacja. Więźniów politycznych jakby mniej, ale ci, którzy zostali aresztowani nie są traktowani wcale łagodniej.
W takich właśnie warunkach dorastała, urodzona z zlaicyzowanej rodzinie dziewczynka. Warunki życia całej rodziny, historia dorastania i wielka miłość dziewczynki dominuje na pierwszych stronach książki. Jak się domyślamy, jej życie nie jest sielanką. Prewencyjne aresztowanie ojca burzy pozorny spokój rodziny. Pierwsza dziewczęca miłość i strach o ukochanego, podejrzewanego o związki z islamistami, również nie nastraja dziewczynki przyjaźnie do reżimu. Nic więc dziwnego, że jest ona jedną z wielu, która przyłączyła się do protestów przeciwko władzy Al-Asada.
Relacja Fayzy zaskakuje. Z jednej strony, to rzeczowy opis wydarzeń, których była świadkiem, z drugiej widać w niej pewną autocenzurę. Dziewczyna zdawkowo wspomina o obecności islamistów z różnych stron świata, którzy pomagali syryjskim powstańcom, nie ocenia tchórzostwa swego ukochanego, który porzuca walczących i ucieka do Libanu, ani podłości swego ojca. Obaj, według relacji Fayzy są tylko ofiarami Asada. Bycie ofiarą reżimu zwalnia więc od odpowiedzialności za czyny i decyzje. Ta wygodna teoria powoduje, iż czytelnik zaczyna być podejrzliwy. Czy relacje o bestialstwie syryjskiej bezpieki nie są przesadzone? Ofiary często przesadzają w swoich opowieściach, mniej lub bardziej świadomie naciągając słuchaczy na litość. Oczywiście, że Fayza może naginać rzeczywistość, jednakże nawet jeśli uznamy jej opowieść w połowie tylko wiarygodną, to i tak pozostanie materiał poważnie oskarżający ludzi Al-Asada.
A nam pozostaje jedynie wstyd, że jako przedstawiciele cywilizacji zachodniej tak mało zrobiliśmy dla Syrii.
