
Czy chcecie zobaczyć Mandżukuo Anno domini 1934 oczami szwajcarskiej reporterki? Jeśli tak, to zapraszam do lektury „Wysłanniczki specjalnej do Mandżurii. W zderzeniu z Imperium”. To jest po zbiór artykułów, jakie ukazały się w „Le Petit Parisien”, po wyprawie do rodzącego się Imperium.
REKLAMA
Oczywiście samo Mandżukuo nie było tym tytułowym Imperium. Ella Mailart na własne oczy przekonała się w jakim kierunku zmierza marionetkowe cesarstwo i kto faktycznie rządzi w Mandżukuo. Od samego początku postrzegała więc Mandżukuo jako japońską kolonię, przejściowo tylko pozostającą poza Imperium. Ella Mailart ma wiele szczęścia. Oto dane jej jest otrzeć się zarówno o świat wielkiej polityki, o świat biznesu, któremu coraz trudniej było prosperować w Mandżurii i o świat nizin społecznych. Jak można się domyślać jej wnioski nie wróżyły niczego dobrego na przyszłość. Nienawiść wobec białych, której doświadczyła Autorka, była zapowiedzią barbarzyństwa wojsk japońskich w czasie wojny. Możemy pokusić się nawet o stwierdzenie, że świat zachodu powinien być na te bestialstwa gotowy- wszak każdy mógł przeczytać artykuły Elli Mailart. Co było przyczyną tej nienawiści? Biały był znienawidzony bo był właścicielem wielu inwestycji w Mandżukuo, bo kraje białych skrzywdziły sankcjami Japonię, bo biedne białe Rosjanki sprzedawały własne ciała, a Rosjanie byli policjantami i szpiclami służb japońskich. Uważny czytelnik będzie miał wrażenie, iż powody te miały służyć zamaskowaniu zwykłego rasizmu. I właśnie z tego powodu Maillart odnosi się do napotykanej ludności z dystansem. Ten dystans jest również widoczny w jej relacjach. Wszelkie sytuacje opisywane są przez Autorkę w sposób chłodny, beznamiętny. Beznamiętność ta nie znika nawet wtedy, gdy opisuje przykre dla siebie sytuacje. Ta beznamiętność świadczy o kunszcie reporterskim. Maillart nie tworzy bowiem zaangażowanych, opiniotwórczych czy propagandowych przesłań do narodów świata, same jej artykuły mają skłonić czytelnika do samodzielnej oceny sytacji.
Polecając więc książkę Maillart mogę tylko żałować, że czas takich dziennikarzy już minął
Polecając więc książkę Maillart mogę tylko żałować, że czas takich dziennikarzy już minął
