
Jenny Metcalf dziesięć lat temu straciła matkę. Alice, badaczka życia słoni, zaginęła w tajemniczych okolicznościach i nie daje znaku życia. Córka nie dając za wygraną wytrwale szuka jakiegokolwiek jej śladu. Z przemocą przychodzi jej ekscentryczna para – Virgil Stanhope, gburowaty, prywatny detektyw oraz Serenity Jones, jasnowidzka, która najlepsze lata kariery ma już za sobą.
REKLAMA
Jodi Picoult to amerykańska pisarka, autorka ponad dwudziestu powieści. Każda pełna ciepła, gdzie najważniejszymi wartościami są prawda, przyjaźń i miłość. Przychodzą we właściwych chwilach, dają wsparcie i przywracają wiarę, że choć teraz jest źle, to będzie lepiej. I zostawiają odczucie, że świat mimo że nie jest sprawiedliwy, to jest piękny. Ale również niepokojący.
Trzy z jej książek znalazło się na pierwszym miejscu listy bestsellerów New York Timesa. Pięć innych zostało przeniesionych na ekrany kin – m.in. „Czarownice z Salem Falls”. Jest autorką, która w słowach potrafi zawrzeć wszystkie emocje. Nie pamiętam, aby jakikolwiek pisarz aż tak bardzo mnie poruszył i to ogółem przeczytanych przeze jego książek.
Trzy z jej książek znalazło się na pierwszym miejscu listy bestsellerów New York Timesa. Pięć innych zostało przeniesionych na ekrany kin – m.in. „Czarownice z Salem Falls”. Jest autorką, która w słowach potrafi zawrzeć wszystkie emocje. Nie pamiętam, aby jakikolwiek pisarz aż tak bardzo mnie poruszył i to ogółem przeczytanych przeze jego książek.
„Już czas” nie było wyjątkiem. Historia dziecka rozpaczliwie poszukującego choćby jednego, drobnego śladu tego, co się z jej matką stało, poruszyła mnie do głębi. Zresztą nie tylko główny wątek jest dobrze napisany. Również opowieść o losach Serenity i Virgila jest dobrze napisana. Oboje mają za sobą historię pełną wzlotów i upadków – tych drugich nawiasem mówiąc jest jednak więcej. A jednocześnie mimo że jak przyznaje Virgil – są najgorszymi pomocnikami jakimi Jenny mogła sobie wybrać- to znakomicie wykonują swoją rolę, dogryzając, wkurzając siebie nawzajem i dając dziewczynie ważną lekcję życia.
Jodi Picoult ma tendencje do wielokrotnego powtarzania kilku motywów. Było już zatem przynajmniej dwukrotne poruszenie historii gwałtu – raz od strony oskarżonego o ten czyn mężczyzny, drugi – dziewczyny, której nikt nie wierzy. Poszukiwania matki już raz zostały opowiedziane – w powieści „Linia życia”. Ciekawie jest porównywać wykorzystywanie danego motywu w kolejnych powieściach. Tym razem choć nie jest to pokazane z dwóch różnych punktów widzenia, to o ile w pierwszym czytelnik ma do czynienia z powtarzaniem błędów matki przez córkę, o tyle w drugim – z próbą zrozumienia i zaakceptowania prawdy.
Godny uwagi jest również „research”. Obojętnym czy chodzi o białaczkę, „Boską komedię” Dantego czy też komiksy. W „Już czas” ważnym elementem są słonie – o których życiu dowiedziałam się przez te pięćset stron więcej niż podczas lekcji biologii w gimnazjum. Choć wydaje się z początku, że są tylko tłem dla opowieści – zwłaszcza dla tych, dla których to pierwsze spotkanie z prozą Jodi Picoult – to stanowią niezwykle ciekawy wątek. Są życiem, wartością, czymś co dopełnia życie bohaterów – choćby Jenny, która w ten sposób czuje więź z matką, którą ledwo co pamięta.
Przez tę powieść również można wreszcie zrozumieć cierpienie słoni. I choć to tylko książka i choć nie może oddawać całej strasznej podróży zwierząt wyrwanych ze swojego świata, to trochę przybliża owo życie, ową mękę i może poruszy serce kogoś, kto wesprze ich los.
Marta Kraszewska
