
Pamiętacie film "Wielka ucieczka"? Gwiazdorska obsada, fabuła pełna humoru, wierne odtworzenie realiów życia obozowego, żmudne przygotowania do ucieczki i wreszcie tragiczne zakończenie historii kilkudziesięciu lotników, którzy pragnęli wolności. Tak w naszej świadomości zapisała się historia osiemdziesięciu alianckich lotników.
REKLAMA
Każda klęska potrzebuje usprawiedliwienia, klęska, której można było uniknąć potrzebuje go podwójnie. Właśnie tak narody budują mity o niezłomnych, bohaterskich i twardych ludziach. Tych przymiotów nikt nie może odebrać bohaterom tworzonych mitów, bowiem Ci zginęli. Ich śmierć nie może być bezsensowna, nikt bowiem nie lubi czytać o bohaterach, którzy mieli bezmyślnych przywódców. Tak właśnie po każdej wojnie tworzone są mity. Takie same jak mit, który właśnie obalił Guy Walters.
Obowiązkiem żołnierza wziętego do niewoli jest ucieczka i powrót o własnej jednostki, a co za tym idzie dalsza walka z wrogiem. Dlatego jeńcy pilnowani są z szczególną starannością. Można przyjąć, że im wyższe kwalifikacje wojskowe posiada żołnierz, tym bardziej będzie skłonny do ucieczki. Taki żołnierz jest zbyt dobrze wyszkolony, świadomy własnej wartości, odważny i często niezależny. Takimi ludźmi byli lotnicy. To ich właśnie pilnowano ze szczególną ostrożnością. Pilnie strzeżone obozy jenieckie nie były jednak szczelne. W takim właśnie obozie zaplanowana została masowa ucieczka alianckich lotników.
Hagiografowie tej akcji powtarzali przez lata jak mantrę, ze obowiązkiem żołnierza jest ucieczka, ucieczka, która skomplikuje militarny wysiłek wroga, każe mu wycofać część oddziałów z linii frontu i w ten sposób przybliży koniec wojny. Taka argumentacja może trafić do tych, którzy nie znali realiów II wojny światowej, nie znali ówczesnych Niemiec, organizacji państwa terroru, ani nastawienia Niemców do lotników. Krótko mówiąc argumentacja taka mogła trafiać do ludzi, którzy historię znali pobieżnie. Właśnie do nich adresuje książkę Walters.
Autor nie pozostawia złudzeń, masowa ucieczka jeńców musiała postawić na nogi aparat wewnętrzny Niemiec, a warunki zimowe dodatkowo nie mogły jej ułatwić. Główny organizator ucieczki, major Roger Bushell, musiał sobie zdawać z tego sprawę, a jednak nie tylko podjął to ryzyko, ale nie poinformował o nim innych uciekinierów. Na co liczył? Na łut szczęścia? Łaskawość wroga? W 1944 roku cały świat wiedział, że hitlerowskie Niemcy to państwo zbrodnicze, a więźniowie Żagania musieli zdawać sobie sprawę, że aliancka inwazja na Europe to kwestia miesięcy.
Ryzyko zostało podjęte, tunel został wykopany, osiemdziesięciu lotników, z kiepsko podrobionymi dokumentami, ubranych w stroje zwracające uwagę opuściło obóz. Większość z nich została złapana 48 godzin po opuszczeniu obozu, pięćdziesięciu z nich zostało bestialsko zamordowani. Tylko dla trzech uciekinierów ucieczka zakończyła się powodzeniem. Autor stawia pytanie, dlaczego podjęte zostało ryzyko, dlaczego, mimo upływu lat, nikt nie zmierzył się z mitem wielkiej ucieczki.
Czymże więc była wielka ucieczka, jeśli nie prywatna zemstą alianckiego oficera, męczonego wcześniej w lochach gestapo? Jedynym jej efektem to świetny film, z gwiazdorską obsadą, który jeszcze przez lata będzie nas przekonywać, ze miała ona głęboki sens, krzywdząc tym samym zamordowanych lotników.
