
Tor Baz, Wędrowny Sokół, był obieżyświatem. Doświadczony, mimo swego młodego wieku, był zagadką dla tych, którzy go spotykali. Tor Baz czuł się dobrze wśród przedstawicieli wielu plemion, jednak do żadnego z nich nie pasował, skrywał też opowieść o swoim pochodzeniu.
REKLAMA
Jamil Ahmad napisał tę książkę w wieku siedemdziesięciu dziewięciu lat. Każdy z nas przyzna, że jak na debiut literacki to dość późny wiek, w tym wieku japońscy poeci, wietrząc zbliżającą się śmierć, piszą ostatni wiersz, który ma podsumować całe ich życie. Ktoś, kto w tym wieku debiutuje literacko robi to albo z nudów, albo też ma cos ważnego do powiedzenia. Jednak i w ten schemat Jamil Ahmad się nie wpisuje. Jego książka nie nosi znamion pisanej przez znudzonego emeryta, nie jest tez zaangażowaną ideologicznie prozą. Wędrowny Sokół to piękna proza, pisana z jednej strony kwiecistym, wręcz poetyckim językiem, z drugiej zaś surowa w swej formie i treści.
Bohater książki jest chłopcem, którego dziecięcym marzeniem było pokonać wrogów swoich rodziców. Niestety nie dane było poznać mu ich imion, rodzice bowiem wcześnie stracili życie. Pozostawiony przez ich morderców na pewną śmierć, cudem ratuje swe życie i od tego czasu rozpoczyna życie pariasa. Przybrany syn oficera, towarzysz wędrówki tajemniczego mułły, mieszkaniec plemiennych wiosek, wreszcie przewodnik, handlarz i szpieg. To bogate w przygody życie było napełnione głębokim smutkiem. Tor Baz nigdzie bowiem nie mógł zagrzać zbyt długo miejsca. Taki bowiem jest los ludzi, którzy zostali pozbawieni najbliższych. Tacy ludzie wszędzie będą obcy, nigdzie nie będzie im dane zapuścić korzeni. Taki był właśnie los Tor Baza.
Książka Jamila Ahmada była dla mnie zaskoczeniem. To książka z gatunku tych, które można przeczytać w czasie potrzebnym na wypicie dwóch filiżanek kawy, ale zmusza do myślenia przez wiele godzin. Na uwagę zasługuje przede wszystkim piękny język, jakim została napisana i opowieści jakimi została okraszona. Opowieści te mogłyby, jako wspaniałe anegdoty, być atrakcją każdego przyjęcia, czy występu kabaretowego. Połączone z wędrówką Tor Baza wywołują u czytelnika wrażenie jakby oto stał się świadkiem powstania współczesnej wersji arabskich bajek. Cała ta mieszanka przykuje uwagę czytelnika na długo po przeczytaniu ostatniej strony…
A potem pozostaną rozważania na temat sprytu i znajomości natury ludzkiej, jakiej dowiódł mułła Barrerai i smutnej, przenikliwej prawdy płynącej z opowieści starca z plemienia Bettanów. Czytajmy i delektujmy się tą książką.
