Virginia C. Andrews
Upadłe serca
Virginia C. Andrews Upadłe serca Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Sekrety z przeszłości, duchy, zdrady i śluby- czyli kolejna porcja losów rodziny Casteel-Tatterton.

REKLAMA
Heaven Casteel ma już wszystko. Spełniając swoje marzenie z dzieciństwa, zdobyła wykształcenie i lada moment rozpocznie pracę na wymarzonej przez nią posadzie – czyli nauczycielki. Dodatkowo za sprawą ojca, będącego w oficjalnej wersji jej dziadkiem, zyskała fortunę, co znacznie poprawiło jej status społeczny. Złe wspomnienia z przeszłości nikną w zapomnieniu, gdy jej pierwsza miłość, Logan, oświadcza się jej.
Ta chwila zmieniła wszystko. I choć według książki jej życie przestaje być bajką w chwili przybycia podczas podróży poślubnej po posiadłości jej ojca-dziadka, gdy to ten omamia świetlaną przyszłością świeżo upieczonego małżonka, to prawdziwe kłopoty zaczynają się jeszcze wcześniej, wraz z zaręczynami. To one bowiem uruchamiają ciąg zdarzeń, których konsekwencje będą opłacone ogromnym kosztem.
Książki Virginii C. Andrews czyta się jak mydlaną operę. Nowe rozdziały produkują tyle rodzinnych sekretów, ślubów, rozwodów, a nadal nie wiadomo kto jest czyim ojcem, kto kogo z kim zdradził. Przywołując słowa mojego taty – wiele spraw nawarstwia się i spiętrza. I o ile po kilku sezonach telenowele zaczynają nudzić, a widz ma coraz mniejszą motywację po uruchomienie następnego odcinka, o tyle nie da się przejść obojętnie obok kolejnych tomów powieści Virginii C. Andrews.
Jeśli ktoś czytał „Rodzinę Casteel” lub „Mrocznego anioła” z pewnością sięgnie po trzeci tom przygód Heaven Leigh Casteel. Te książki po prostu wciągają jak narkotyk. Przeczyta się jedną, to z pewnością sięgnie się po kolejną. Pomimo jakichkolwiek perswazji, omijaniu sklepowych półek, przy najbliższej okazji książka wyląduje w koszyku. Virginia C.Andrews uzależnia.
Fenomen autorki trwa nieustannie od opublikowania jej powieści „Kwiaty na poddaszu”, które kilka lat temu zyskały w Polsce na popularności – niemalże ćwierćwiecze od pierwszego polskiego wydania. Każda kolejna powieść pnie się na szczyty bestsellerów pomimo faktu, że z niemalże dwudziestu serii, jedynie dwie zostały napisane przez Virginię Andrews, a żadna nie była a jej życia ukończona.
Tak jest z „Upadłymi sercami”. Pisanie powieści rozpoczęła Andrews, zaś dokończył ją po śmierci autorki w 1986, jej ghost-writer Andrew Neiderman. Widać to w strukturze książki. Heaven Leigh Casteel przez połowę książki przeczy samej sobie. Po części jest silną kobietą, zaś przez resztę uległą i zastraszoną dziewczynką. Miejsce, w którym to Neiderman rozpoczął pisanie „Upadłych serc” również co prawda trudno dostrzec, za to łatwo zauważyć, gdzie zmieniła się koncepcja książki. To jakby dwie historie zapakowane pod jeden tytuł.
Ciekawi mniej, cóż dalej wymyśli Neiderman. Choć podobno bazuje na notatkach pozostawionych przez Virginię C. Andrews, to zapewne od tego momentu tor powieści pójdzie w zupełnie innym kierunku. Co niekoniecznie musi znaczyć, że przez to seria stanie się gorsza. Będzie po prostu różna od planów pierwotnej wersji. Ale by się o tym przekonać będzie trzeba poczekać na kolejny tom.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?