Joanna Jurgała-Jureczka
Joanna Jurgała-Jureczka Dom Wydawniczy PWN

„Poczekaj, moje dziecko, Norwid, Norwid.. coś sobie przypominam. A był, był taki ubogi poeta… gdyśmy z dziadzią szli na spacer, to wychodząc z domu, zawsze zostawialiśmy dla niego obiad w kuchni."

REKLAMA
Tymi słowami Zofia Kossakowa skwitowała pytanie swej wnuczki, Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej o Norwida. W tej odpowiedzi, pozornie nic nie znaczącej kryje się sens określenia „świadek czasów”. W książce Joanny Jurgała-Jureczki świadkami tymi są niezwykłe kobiety, których urodzenie i związki małżeńskie związały je z rodziną wielkich polskich malarzy. Jak możemy się domyślić sami Juliusz i Wojciech Kossakowie stoją jakby w cieniu, obecni, ale ukryci.
Poczet kobiet Kossaków otwiera Aniela z Kurnatowskich Gałczyńska, teściowa Juliusza Kossaka, dalej przechodzimy przez cały poczet żeńskiej części rodziny Kossaków, z których na największą uwagę zasługują żona Juliusza, właśnie ta, która w tak nietypowy sposób wspominała Norwida, Maria, żona Wojciecha Kossaka, oraz Jadwiga, żona Witkacego. Los związał te kobiety z nietuzinkowymi mężczyznami, mężczyznami, którzy obdarzeni nietuzinkowym talentem dzielili swoje życie między rodzinę, a sztukę. Niełatwo jest być żoną kogoś takiego. Przed żoną stoją dwie drogi- dążenie do stworzenia związku partnerskiego lub podporządkowanie się małżonkowi. Jadwiga uległa woli męża niechętnemu wizji posiadania potomstwa, Maria nie miała takiego zamiaru, zaś związek Zofii był partnerski w sposób tak naturalny, jakby małżonkowie ustalili to przedślubną intercyzą.
Nie jest to tylko biografia kilku nietuzinkowych kobiet. Autorka pokazała obyczajowość drugiej połowy XIX wieku przez pryzmat rodzin ziemiańskich i artystycznych. Czytelnik musi pamiętać, ze bohaterowie książki nie są typowymi Polakami tamtych lat. Kreowanie więc na jej podstawie wizerunku społeczeństwa może zwieźć na manowce, jednakże jeśli czytelnik będzie pamiętać o wyjątkowości opisywanych postaci, może wyrobić sobie zdanie o tym jaki był również ogół.
Wielkimi nieobecnymi książki są Maria Pawlikowska Jasnorzewska, Magdalena Samozwaniec i Zofia Kossak Szczucka. Autorka nie poświęca im osobnych rozdziałów wiedząc, że ogrom dostępnych o nich informacjach zdominowałby książkę. Jednocześnie należy pamiętać, że postacie te były wielokrotnie portretowane literacko, Jurgała-Jureczka mogłaby nie uniknąć powtórzeń, a nawet zarzutów o plagiat. Autorka korzysta jednak z książek tych najsłynniejszych Kobiet Kossaków, ich wspomnień, czy krótkich opowieści i anegdot, by zbliżyć nas do prawdy historycznej o kobietach być może banalnych, którym los dał niebanalne życie.
I tylko tytuł pewnie nieco zirytuje feministki i purystów językowych, ale na to już nic nie poradzimy.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?