wydawnictwo czytelnik- za zgodą

„Pijak” Fallady to z jednej strony rozliczenie pisarza z rządzącym jego życiem nałogiem, a z drugiej - tragiczny obraz społeczeństwa, w którym silny pożera słabego, a różnej maści cwaniacy korzystają ze słabości naiwnych. Osadzeni w więzieniach i szpitalach psychiatrycznych niczym nie różnią się od tych, którzy przebywają na wolności. Oto nieszczęsny obraz społeczeństwa niemieckiego.

REKLAMA
Hans Fallada z całą pewnością nie należał do ludzi, których mielibyśmy stawiać komukolwiek za wzór do naśladowania: narkoman, alkoholik i konformista. Z drugiej strony, wspaniały prozaik i mistrz we władaniu słowem. Jeden z najwybitniejszych niemieckich prozaików XX wieku, którego dwie powieści zostały, co ciekawe, napisane w szpitalu psychiatrycznym. Pierwsza – „W moim obcym niemieckim kraju” - jest rozliczeniem ugodowej postawy wobec nazizmu, druga to obraz własnej bezsilności wobec nałogów. Alter ego pisarza - hurtowy handlarz żywnością - w chwilach niepowodzenia dostrzega kojący wpływ alkoholu. Alkohol jest nie tylko sposobem na zapomnienie o problemach związanych z prowadzonym przedsiębiorstwem, ale i na zdobycie pewności siebie w interesach, powodzenie w negocjacjach, czy wreszcie walkę z najbliższymi. Kupiec zostaje jednak twardo oceniony przez społeczeństwo - porządna część klasy społecznej nie akceptuje go takim, jakim staje się pod wpływem alkoholu i dąży do jego odizolowania, inni z kolei chcą wykorzystać jego słabość do wzbogacenia się. Wydaje się, że jedynym miejscem, w którym kupiec może szukać ratunku jest szpital psychiatryczny, ukazany w książce niczym kwintesencja nazistowskiego obozu pracy z pierwszych lat po przejęciu władzy. Powszechne donosicielstwo, wykorzystywanie słabości współwięźniów, nieformalne struktury pośród pacjentów, donosy, a wreszcie brak jasno określonego terminu zakończenia leczenia - wszystko to potęguje poczucie zagrożenia i alienacji kupca, który nawet będąc osadzonym, zmierza w stronę samozagłady.
„Pijakiem” Fallada nie wywołuje jednak u czytelnika żadnych pozytywnych odczuć wobec kreowanego przez siebie kupca. Można powiedzieć, że kupiec-ofiara niczym nie różnił się od tych, którzy starali się go wykorzystać. Był dla nich taki sam, jak oni dla niego. Jak więc odczytywać „Pijaka”? Chyba tylko jako potwierdzenie starożytnego „homo homini lapus est”.