
Czy można całe swoje życie podporządkować literaturze i egzystować na pograniczu tzw. normalnego życia? Marin Mălaicu-Hondrari udowadnia, że nie tylko jest to możliwe, ale egzystencja ta staje się życiem na wysokich obrotach.
REKLAMA
Niepraktyczność to cecha chyba każdego poety. Jeśli jednak cecha ta zostaaby kiedykolwiek uznana za miarę wielkości poety, to Adrian byłby zapewne poetą wszechczasów. Mężczyzna bowiem wyrusza do Hiszpanii, by poznać język i dzięki niemu delektować się prozą Marqueza, Cortazara i Lorci. Ludzie niepraktyczni mają sporo szczęścia i Adrian dość szybko znajduje pracę. Jako nocny stróż ma zapewnione mieszkanie w przyczepie kempingowej, sporo czasu na naukę i dość wyrozumiałego pracodawcę. Przypadek sprawia, że mężczyzna poznaje piękną Vanessę. Kobieta fascynuje go i to nie tylko fizycznie. Roztacza bowiem wokół siebie aurę tajemniczości. Przeszłość, teraźniejszość i marzenia kobiety są głęboko skrywane. Vanessa przypomina żółwia, stale gotowego do ukrycia się pod twardą skorupą.
W Rumunii Adrian należał do grupy szalonych poetów. Oprócz niego należała do niego Lidia, szczycąca się tym, że ignoruje wszelką prozę, Dan, nauczyciel cierpiący na bóle głowy i beznadziejnie zakochany w Sylwii Plath oraz najzdolniejszy z nich wszystkich, egocentryk The Great. Cała czwórka niezależnie od siebie podejmuje grę w kreowanie rzeczywistości, a kiedy dopada ich twórcza niemoc postanawiają usunąć się w cień, by ich powrót przypominał zmartwychwstanie.
Narratorami książki są przede wszystkim jej bohaterowie, choć Autor oddaje głos również kobietom, które stały się ważne dla Adriana i The Greata. Sposób narracji jest więc płynny, a czytelnik dostrzega więź i podobieństwo jakie łączy naszą czwórkę. Zupełnie innej narracji doświadczamy, kiedy historię opowiada Maria, nieszczęśliwa miłość Adriana i Dana, wybranka The Greata. Te kobiety pochodzą z dalekiego otoczenia poetyckiego kręgu, nigdy więc nie będą w pełni im bliskie.
Marin Mălaicu-Hondrari zaostrzył mi apetyt na prozę, w której możemy doszukiwać się wpływów różnych kultur. Prozę, której podmiotem jest człowiek, nie sztandarowy bohater, ale człowiek z krwi i kości z którym każdy z nas może się utożsamić.
A kiedy zakończyłem lekturę przestało mnie dziwić, że tylu rumuńskich pisarzy zostaje corocznie zgłaszanych do literackiej nagrody Nobla.
