Varujan Vosganian
Księga szeptów
Varujan Vosganian Księga szeptów Książkowe klimaty

W podróż do czasów swego dzieciństwa wybrać się jest łatwo. Wystarczy zamknąć oczy i pomyśleć o nieco wyidealizowanych wspomnieniami czasach kiedy każdy dorosły wydawał się duży i poważny, każdy mebel mógł przeistoczyć się w potwora, a z każdym problemem biegło się do mamy. Wybrać się jednak do czasów, które poprzedzały nasze narodziny wymaga zachowania w naszej pamięci kogoś, kto potrafił nam plastycznie opowiadać historie rodzinne. Jednocześnie to historia całego narodu. Czy można bowiem oddzielić od niej historię własnej rodziny?

REKLAMA
Jestem przede wszystkim tym, czego nie mogłem wypełnić. Najprawdziwsze spośród istnień, które noszę jak związany na końcu pęk węży, to życie nieprzeżyte. Jestem człowiekiem, który na tej ziemi żył niewymownie. I który w równej mierze nie żył.
Te słowa rozpoczynają poetycką opowieść o Ormianach porozrzucanych po całym świecie. Nie jest bowiem możliwe wspominanie lat młodości, jeśli życie rodzinne było tak mocno związane z historią całego narodu. Ormianie zaś zostali dotkliwie naznaczeni przez przeklęty XX wiek. Jednocześnie jest to przejście w świat, w którym wszystko mogło wydawać się lepszym. Brak pośpiechu w życiu codziennym pozwalał na smakowanie życia w najdrobniejszych jego aspektach. Miękki dywan pod stopami, starannie przygotowana kawa, którą można delektować się w czasie długich rozmów i te rozmowy, niekończące, w czasie których wspomina się stare lata, przyjaciół i rodzinę i zastanawia się jak zdarzenia wielkiego świata odbiją się na lokalnej społeczności ludzi ze wszech miar podejrzanych. A wszystko to opowiadane jest z perspektywy dziecka, które zapamiętuje rozmowy dorosłych, by w przyszłości zrelacjonować je swoim dzieciom.
Sama książka każe nam postawić pytanie o to, kim właściwie są Ormianie. W świadomości statystycznego Polaka Ormianin jawi się pod postacią kupców z sienkiewiczowskiej Trylogii, niektórzy kojarzą rzeź Ormian z początku XX wieku, dla innych z kolei tożsami są z mieszkańcami Armenii i świetną armeńską herbatą. Po lekturze książki Vosganiana staną się nam bliżsi i to nie ze względu na wspólnotę doświadczeń. Jest coś nieokreślonego w tej prozie, co każe ją czytać i stale wracać do wybranych fragmentów. Poezja słowa? Czar dzieciństwa? A może coś jeszcze innego? Na to każdy z nas znajdzie własną odpowiedź.
I martwić może tylko, że książka nie została wydana w twardej oprawie, a karty nie zostały szyte. Obawiam się, że po dwunastym czytaniu książki, rozleci się ona na kilkanaście kawałków.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?