Jørn Lier Horst 
Poza szonem
Jørn Lier Horst Poza szonem Wydawnictwo Smak słowa

Dla Ovego Bakkeruda to ostatni w tym roku weekend w wakacyjnym mieszkanku. Jest w tym osamotniony, bo wraz z końcem sezonu ucichło życie w nadmorskich domkach letniskowych. I ku jego zaskoczeniu, odkrywa, że jego domek został splądrowany. Krótki obchód uświadamia mu, że to nie wszystko. Popełnione zostało morderstwo....

REKLAMA
Wezwany na miejsce William Wisting spotyka się z kolejnymi problemami. Dziwów nie ma końca, bo śledztwo z godziny na godzinę staje się coraz dziwniejsze. Komisarz William Wisting musi zmierzyć się z włamaniami, samochodów czy karawanów. Desperacja mordercy byłaby śmieszna, gdyby nie to, że Wisting musi schwytać sprawcę, a droga do niego usiana jest kolejnymi trupami.
Jak zwykle, akcja biegnie dwutorowo podzielona pomiędzy ojca i córkę. Lisa Wisting, która tym razem całą powieść spędza na urlopie, z racji wakacji nie ma za wiele do roboty. Co nie przeszkadza jej w ładowaniu się w kłopoty – jak zwykle zresztą. I choć, mogłoby się wydawać, że kilka dni wolnego sprawi, że będzie się chociaż trzymać na uboczu, to przypadek sprawi, że trafi w sam środek akcji.
Z tej racji śledztwo Williama Wistinga zdaje się być dla czytelnika mniej interesujące – mimo że Lisa nawet nie próbuje rozwikłać zagadki. Bardziej interesujące wydaje się pod tym względem wątek osobisty komisarza czy jego poglądy niż same poszukiwania sprawcy.
Choć oczywiście nie należy narzekać. Cała zagadka została precyzyjnie zbudowana, zaś fałszywe ślady również umieszczono tak, że czytelnik nie połapie się przed odkryciem pomyłki przez komisarza. Również nietypowe pomysły sprawców na zatuszowanie śladów spodobają się czytelnikowi. Problemem może być po prostu „Poza sezonem” – pójście przez autora w stronę sensacyjną.
Ciekawe jest spojrzenie komisarza Williama Wistinga na mieszkańców obcych państw – Danii, Litwy czy Polski. Świetnie obrazuje tym samym poglądy większości Norwegów na imigrantów – szczególnie zaś na przybyszów z państw Europy Wschodniej. Wszechobecna bieda wyzierająca z każdego kąta i każdej mijanej pary oczu, nędza prowadząca do rozkradania wspaniałych krajów skandynawskich. Wszystko to prowadzi do zastanowienia się nad problemem Unii Europejskiej.
„Poza sezonem” to jednak dobra powieść – choć można odnieść nieco inne wrażenie, czytając powyższy tekst. Nie można narzekać ani na styl, ani na język, ani na jakiekolwiek inne mankamenty pisarskie. Przeszkadzają drobnostki, zupełnie nieznaczące dla całości – na szczęście, nie wszyscy je zauważą. Jørn Lier Horst stworzył powieść, która może nie jest tak wspaniała jak poprzednie – mówiłam, tłumaczenie od końca jego książek nie skończy się dobrze – ale sprawi czytelnikom wiele radości. Zarówno wielbicielom „Jaskiniowca” i „Psów gończych”, jak i tym, który swą przygodę z prozą Horsta dopiero rozpoczynają – ale w szczególności im.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?