Paweł Jackowski
Pokolenie bez granic
Paweł Jackowski Pokolenie bez granic Dom Wydawniczy PWN

Polacy za granicą. Kiedy o nich mówimy widzimy pracowników na zmywaku, ogrodników, budowlańców czy zbieraczy truskawek. Do kanonu opowieści należą te o lekarzach kładących na obczyźnie glazurę lub pracujących przy wywozie śmieci. Temat ten wyszedł ostatnio przy okazji wyborów prezydenckich, kiedy okazało się, jak bardzo utrwalił się w nas stereotyp Polaka, który skazany jest na emigrację i podejmowanie pracy poniżej jego kwalifikacji. Paweł Jackowski swoją książką dowodzi, że emigracja faktycznie może być szansą, ale tylko dla tych, którzy potrafią sami kierować własnym życiem.

REKLAMA
Przypadkowa rozmowa z piękną Dunką zainspirowała Pawła Jackowskiego do pracy nad opowieścią o Polakach za granicą. Stereotyp murarza, pijaka, oszusta czy złodzieja samochodów jest nadal żywy poza granicami kraju. Ni dziwnego, Polacy długo i ciężko pracowali na te łatki. Cóż, Polak za granicą musi podkreślać swoją odrębność i przynależność do narodu, który wydał papieża, a każdy z naszych rodaków jest potomkiem pilotów z Dywizjonu 303, bądź więźniów Oświęcimia. Polak za granicą jest świętą krową, przed którą wszelkie narody mają klękać.
Sam Autor, jak i osoby, które poprosił o opowiedzenie swej historii przeczy temu stereotypowi. Konrad, student Politechniki Warszawskiej, postanowił jednocześnie studiować w Monachium, a po nich trafił do Doliny Krzemowej, Bartek po studiach w Danii, pracował dla IBM, Iwo robi karierę naukową na Cambrigde, czy Natalia studiująca na Uniwersytecie Humboldta. Wreszcie sam Autor, studia w Danii, praca w bankowości i własnej firmie. Każdy z nich uznał w którymś momencie swego życia, że oto może iść inną drogą, pozostawiając te utarte dla innych. Polska stała się dla nich za mała, podobnie staje się zbyt mała Europa. Ci ludzie osiągnęli to coś, co chcielibyśmy uznać za cel multi kulti, pomieszanie grup kulturowych, doświadczeń i umiejętności w tworzeniu czegoś nowego.
Oczywiście ich droga nie była usłana różami, prawdopodobnie dzisiejsi młodzi studenci, którzy liczą, że zaraz po studiach, bez zmiany pracy i wzięcia kredytu będą mogli kupić mieszkanie, wzdrygnęliby się, gdyby przyszło im żyć i mieszkać w takich warunkach, w jakich Autor mieszkał na początku swoich studiów. Nie zapominajmy jednak, że początki każdego sukcesu są trudne, a tych trudów, zarówno Autor, jak i jego rozmówcy, się nie bali. Może to więc się kryje pod określeniem szansa?
Czy nie powinniśmy więc odrzucić tego polskiego kompleksu, któremu na imię beznadzieja, a który nie pozwala spojrzeć na Polaka za granicą jako na kogoś, kto osiągnął sukces na miarę światową? Sama książka Jackowskiego na pewno nie zrobi tego za nas, ale jej lektura będzie początkiem zmian w naszym myśleniu.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?