
Jeśli zbiór reportaży ma wstrząsnąć czytelnikiem musi rozpocząć się mocnym akcentem. Podobnie jak w horrorze, który powinien zacząć się trzęsieniem ziemi, a po nim napięcie powinno wzrastać. Chyba z tego założenia wyszła Justyna Kopińska dobierając kolejność reportaży w zbiorze „Polska odwraca oczy”.
REKLAMA
Mariusz Trynkiewicz. Jego nazwisko stało się głośne przy okazji uchwalania ustawy o bestiach. Szum medialny towarzyszący dyskusji o tym jak postępować z największymi zbrodniarzami, którym amnestia złagodziła karę do 25 lat pozbawienia wolności uświadomiła nam wszystkim nieświadomość podstawowych zagadnień prawnych w naszym społeczeństwie. Oczywiście sam temat zbrodni i kary, tego czy kończący karę Trynkiewicz stanowi zagrożenie dla reszty społeczeństwa jest tematem osobnej dyskusji, która z całą pewnością będzie bardzo emocjonalną. Odsuńmy więc problem winy, jej ukarania, zgodnie z obowiązującą literą prawa, społecznego poczucia, że oto wina nie została ukarana, czy poczucia zagrożenia, skupiając się na pytaniu, czy możliwe jest zaakceptowanie człowieka takiego jak Trynkiewicz, jako towarzysza życia. Kobieta, która poślubiła Trynkiewicza otwiera zbiór reportaży Kopińskiej. Mocne uderzenie prawda?
Próbuję sobie wyobrazić kobietę, która świadoma przeszłości, akceptuje zbrodniarza. Próbuję sobie uświadomić jej konstrukcję psychiczną, która popycha ją w kierunku relatywizacji jego uczynków i prób skierowania winy na ofiary. Próbuję wczuć się w jej zmasakrowaną przeszłość i zrozumieć poranioną psychikę. Nie potrafię. Oto dotarłem do granicy własnej empatii. Nie wiem czy potrafiłbym zaakceptować Trynkiewicza jako własnego sąsiada, nie wiem czy mając świadomość, że jest choćby w tłumie otaczających mnie ludzi nie poczułbym obawy o bezpieczeństwo najbliższych. Na szczęście nie muszę przezywać podobnych rozterek, a i los widać był dla mnie łaskawy, bo nie muszę dostrzegać w ucieleśnieniu zła iskierek dobra, ani też tłumaczyć przed sobą, że one w nim są.
To mocne uderzenie jakoś przyćmiło kolejne reportaże. Nie zrobiło na mnie wrażenia przypomnienie bestialstwa siostry Bernadetty, ani historia człowieka, który nie powinien zbliżać się do broni, a stał się, jako strażnik więzienny, morderca swoich kolegów. Kobieta, która zaakceptowała Trynkiewicza uczyniła mnie bezradnym wobec reszty historii.
I nie chcę jej oceniać. To ponad moje siły.
